MŚ w Lahti. Nietypowy biegacz z Wenezueli powróci. Adrian Solano wystąpi w sprincie

Adrian Solano niewątpliwie przyćmił innych biegaczy podczas środowych kwalifikacji do biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym. Zawodnik dopiero uczy się biegać na nartach, co zaowocowało wyjątkowo niespotykanymi dla widzów obrazkami. Solano startu eliminacyjnego nie ukończył, ale nie oznacza to, że kończy przygodę z mistrzostwami świata w Lahti.
Choć reprezentant Wenezueli nie dawał długo za wygraną, w kwalifikacjach poddał się ostatecznie w połowie dystansu. Pięć kilometrów przebiegł w 55 minut, a więc w czasie o pół godziny gorszym od tego, jaki na mecie osiągnął zwycięzca biegu. Jak doszło do tego, że zawodnik, który nie ma bladego pojęcia o bieganiu, rywalizuje z najlepszymi na mistrzostwach globu?

Wenezuela od kilku lat wysyła swoją reprezentację na mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, będąc w zasadzie najbardziej egzotyczną kadrą na tej imprezie. Solano, który otrzymał powołanie na zawody w Lahti, na mistrzostwa przyjechał bez większej wiedzy na temat dyscypliny, w jakiej przyszło mu startować. Nie znał nawet podstaw - służby porządkowe pomagały mu prawidłowo założyć kijki.



Być może reprezentant Wenezueli spisywałby się odrobinę lepiej, gdyby zdołał miesiąc przed rozpoczęciem imprezy dotrzeć do Szwecji. Tam miał w spokoju przygotowywać się do startu w Lahti. Podróż zawodnika do Skandynawii zakończyła się jednak skandalem na francuskim lotnisku, gdzie został wzięty za nielegalnego imigranta i zatrzymany przez policję. Ostatecznie do Lahti dotarł w ostatniej chwili.

Po występie w środowych eliminacjach Solano nie rezygnuje z dalszej walki na trasach. W czwartek zobaczymy go w kwalifikacjach sprintu, w których za cel postawił sobie dotarcie do mety.