Mistrzostwa świata w Lahti. List biegaczy w sprawie dopingu. "Czy Norwegowie mają inne prawa niż pozostali?"

Zanim zaczną w Lahti biegać, usiądą - z szefami FIS, żeby ich przepytać, co dalej ze ściganiem dopingu w biegach. Kikkan Randall zebrała setkę podpisów pod listem w tej sprawie do działaczy. FIS zaprosił biegaczy na spotkanie w środę. - To nic nie da. Choć już głośne mówienie o tym, że powinniśmy być traktowani równo powinno zostać w końcu usłyszane - mówi Sport.pl Justyna Kowalczyk
- Wiele złych rzeczy wyszło na jaw przez ostatni rok i jesteśmy tym jako biegacze sfrustrowani. Chcemy dyskusji. Jak tego wszystkiego uniknąć w przyszłości? Jak wzmocnić system walki z dopingiem? - mówi szwedzkiemu "Expressen" Kikkan Randall, która od dawna jest w komisji sportowców Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Specjalizująca się w sprincie Amerykanka przed Lahti napisała do FIS i MKOl list otwarty w sprawie dopingu, pod którym zebrała już ponad 100 podpisów biegaczek i biegaczy narciarskich.

W środę przedstawiciele biegaczy mają się spotkać w Lahti z kierownictwem FIS. Środa to dzień oficjalnego otwarcia mistrzostw świata, ale jeszcze bez rozdawania medali (pierwsza walka o nie - w czwartek, w sprincie stylem dowolnym, bez Justyny Kowalczyk, ale z m.in. Maciejem Staręgą. Za to z rozmowami o dopingu, nie tylko podczas spotkania biegaczy z działaczami, ale też podczas konferencji prasowej FIS, zaplanowanej na godzinę 11. Na spotkaniu ze sportowcami i na konferencji ma się pojawić Gian Franco Kasper, szef FIS.

"Chcemy być pewni, że FIS robi wszystko, by czyści nie startowali z oszustami"

Te złe rzeczy z ostatniego roku, o których mówi Randall, to ujawniony latem 2016 przypadek przedawkowania leku na astmę przez Martina Johnsruda Sundby'ego, jesienna wpadka Therese Johaug, u której wykryto zakazany clostebol, oraz opublikowana w grudniu finalna wersja raportu prokuratora Światowej Agencji Antydopingowej Richarda McLarena, w którym znalazło się sześcioro rosyjskich biegaczy oskarżonych o doping, m.in. Aleksander Legkow i Maksim Wylegżanin. Rosjanie oskarżeni o doping są odsunięci od startu do czasu werdyktu w ich sprawie. Sundby stracił zwycięstwo w Tour de Ski 2014/2015, podczas którego przedawkował lek, oraz Puchar Świata 2015, dostał też dwumiesięczną dyskwalifikację. Therese Johaug została zdyskwalifikowana na 13 miesięcy, ale wszystkim stronom jej sprawy, również FIS, przysługuje jeszcze odwołanie, a Gian Franco Kasper zapowiadał swego czasu, że federacja będzie śledzić tę sprawę bardzo uważnie. W środę podczas konferencji będzie pierwsza okazja po werdykcie w sprawie Johaug, by zapytać szefów FIS, co zamierzają zrobić.

- Chcemy być pewni, że FIS naprawdę robi wszystko co może, żeby czyści sportowcy nie musieli rywalizować z oszustami. Jest dziś już lepiej niż było kiedyś. Ale chcemy, żeby FIS był ostrzejszy w takich sprawach. Muszą być z ich strony jasne wskazania, zwłaszcza w toczących się obecnie sprawach - mówi Randall.

"Weźmy sprawę Sundby'ego. Czy Norwegowie są na specjalnych prawach?"

Amerykanka nie krytykuje kar wymierzonych Sundby'emu i Johaug, ale ma dużo uwag co do polityki informacyjnej FIS. - Weźmy sprawę Sundby'ego. To był niejasny przypadek dopingowy (Sundby przedawkował, bo brał lekarstwo przez nebulizator, a nie zwykły dozownik, i lekarz źle dobrał dawkę - red.), karę wymierzono mu latem 2016, długo po przewinieniu. Musi się w takim przypadku pojawić pytanie: czy biegacze z Norwegii są na jakichś specjalnych prawach? A nie mogą się pojawiać takie pytania. Nie wolno dopuszczać do sytuacji, gdy biegacz może pomyśleć, że może się jakoś wywinie - powiedziała Randall w "Expressen".



Szef Norwegów odpowiada: jesteśmy pod ostrzałem, a nie ochroną

To się spotkało z natychmiastową odpowiedzią szefa norweskiej reprezentacji Vidara Lofshusa, który chce się spotkać z Randall i wytłumaczyć jej, że się myli. - Jest przeciwnie: Norwegowie nie są na szczególnych prawach. Norwegowie są raczej pod ostrzałem, bo dominowaliśmy w ostatnich latach i nie wszystkim się to podobało. Chciałbym zapytać Kikkan, czy zapoznała się z orzeczeniem w sprawie Sundby'ego, czy zapoznała się z orzeczeniem w sprawie Johaug. Bo powinna. Trzeba zrozumieć, że sportowcy też mają swoje prawa w takich postępowaniach. Kikkan mając tyle lat doświadczenia w komisji FIS powinna to wiedzieć - mówi Lofshus, który w ostatnich miesiącach interweniował w podobnych sprawach u innych sportowców, dzwonił m.in. do Aino-Kaisy Saarinen i innych fińskich biegaczy, którzy mówili, że nie podoba im się tak długie trzymanie w tajemnicy sprawy Sundby'ego. Norweska federacja starała się też wyciszać rozgłos wokół sprawy podawania leków na astmę również zdrowym sportowcom i wpływać na tych, którzy jak Justyna Kowalczyk, krytykowali za to Norwegów. Esemesy w tej sprawie dostawał menedżer zespołu maratończyków, w którego barwach startuje Kowalczyk.

Sundby nie podpisał. Justyna Kowalczyk też nie: - Nic się nie zmieni póki TUE nie zostaną upublicznione

Pod listem biegaczy do FIS ("Nawet niektórzy Rosjanie podpisali!- mówi Randall) podpisały się też gwiazdy norweskiej kadry, na czele z Marit Bjoergen. Ale nie Martin Johnsrud Sundby, który odpowiedział, że chce się teraz skupić na biegach, a do akcji zainicjowanej przez Randall dołączy być może wiosną, gdy się bliżej zapozna ze sprawą. - Bardzo teraz uważam, co podpisuję.

Na spotkaniu z FIS Norwegów mają reprezentować Bjoergen i Didrik Tönseth. Randall chce by pojawił się tam przedstawiciel każdej liczącej w biegach reprezentacji. Justyna Kowalczyk na spotkanie się nie wybiera.

- Jeśli chodzi o list i tego typu historie, to uważam, że nic nie dadzą. Choć już głośne mówienie o tym, że powinniśmy być traktowani równo, powinno zostać w końcu usłyszane. Niestety, mam na środę zaplanowany mocny trening i byłoby skrajną nieodpowiedzialnością iść po nim na tego typu spotkanie - mówi Sport.pl Kowalczyk. - Jestem na mistrzostwach, chcę się skupić na biegach. I uważam, ze nic się nie zmieni dopóki TUE (wyłączenia terapeutyczne, pozwalające sportowcom u których stwierdzono chorobę przyjmowanie leków z listy zakazanych - red.) nie będą upublicznione. Następnym krokiem jest przyznawanie TUE tylko w wyjątkowych sytuacjach i na krótko, a nie przewlekle "chorym". A jeśli chodzi o tradycyjną walkę z dopingiem, to powinno być więcej kontroli. Zwłaszcza u zawodników z czołówki. I to bez względu na narodowość zawodnika. Niedopuszczalne, żeby najlepsi na świecie mieli jedną kontrolę w okresie przygotowawczym. To żart.

Mistrz i wicemistrz olimpijski z Soczi nie wystartują w Lahti

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) odrzucił prośbę pięciorga zawieszonych za doping rosyjskich biegaczy narciarskich o prawo startu w rozpoczynających się w środę mistrzostwach świata w Lahti. W tym gronie znajdują się m.in. mistrz olimpijski z Soczi w biegu na 50 km techniką dowolną oraz wicemistrz w tej samej konkurencji. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Therese Johaug nie będzie odwoływać się od dyskwalifikacji za doping

Norweżka Therese Johaug, jedna z czołowych zawodniczek Pucharu Świata w biegach narciarskich ostatnich lat, nie zamierza odwoływać się od decyzji krajowej Konfederacji Sportu o 13-miesięcznej dyskwalifikacji za doping - poinformował jej menedżer Joern Ernst. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Komisja: Stosowanie leków na astmę przez norweskich narciarzy było legalne

Międzynarodowa komisja śledcza, powołana w celu zbadania masowego stosowania przez Norwegię lekarstw na astmę wśród biegaczy narciarskich, przedstawiła w czwartek końcowy raport, w którym stwierdziła, że w tych praktykach nie znalazła nic niezgodnego z prawem. CZYTAJ WIĘCEJ >>