MŚ w Falun. Szok w Norwegii: "One tańczyły na śniegu, a Norweżki stały", "To była jazda po kleju", "Trzeci najgorszy wynik w historii"

Norweska prasa z niedowierzaniem i szokiem przyjęła dalekie miejsca Norweżek w biegu na 10 kilometrów techniką dowolną. Zawodniczki krytykują przygotowanie nart, które nie chciały jeździć po niespodziewanym opadzie śniegu. Specjalista od smarowania bije się w pierś. Złoto wygrała Szwedka Charlotte Kalla, a srebro i brąz powędrowało do mało znanych Amerykanek Jessiki Diggins i Caitlin Gregg.
22., 27., 29., 31., 33. - to miejsca Norweżek w biegu na 10 kilometrów stylem dowolnym. Takie lokaty zajmowały kolejno Heidi Weng, Therese Johaug, Ragnhild Haga, Marit Bjoergen i Astrid Jacobsen. Takich wyników nikt się nie spodziewał.

Norweskie media za wszystko winą obarczają śnieg, który niespodziewanie spadł podczas wyścigu. Choć mają też małe pretensje do szefa norweskich serwismenów i piszą o soli, którą trasa - jak chciała Kalla - nie została posypana.

"To jakiś koszmar" - pisze serwis telewizji NRK. "Kalla startowała z wcześniejszym numerem i miała ogromną przewagę. Śnieg padał coraz większy i większy i trasa stała się coraz bardziej trudna. Było dla nas jasne, że narty dziś Norweżkom nie jechały" - komentuje "Aftenposten".

Zdaniem norweskiej prasy warunki miały kluczowy wpływ na wyniki. Czego dowodem jest podium Amerykanek, które też wyjechały na trasę wcześniej niż Norweżki.

Norweskie media zamieszczają wypowiedzi rozczarowanych biegaczek. - Co możemy zrobić? To sport na świeżym powietrzu. Takie rzeczy się zdarzają - mówi Jacobsen. - Było do d... Musiałam walczyć o każdy metr. To było demotywujące - dodała Bjoergen.

Szef norweskiej reprezentacji Age Skinstad przyznał, że wszystkiemu winne są narty. - Były do d... Przepraszam dziewczyny. Podjęliśmy złe decyzje przy smarowaniu i musimy sprawdzić, co poszło nie tak - powiedział.

Szef norweskich serwismenów bije się w pierś, ale winą obarcza złe prognozy pogodowe. - Czapki z głów przed Szwedami i Amerykanami. Pokonali nas nie tylko na trasie, ale i w smarowaniu. Wiedzieliśmy, że będzie padał śnieg, ale nie że tak wielki. Gdybyśmy wiedzieli, inaczej byśmy się przygotowali - mówi Knut Nystad.

"Wyścig zostanie zapamiętany przede wszystkim z niespodziewanego opadu śniegu, który kompletnie zaskoczył Norweżki" - podsumowuje "Dagbladet".

Norwegowie piszą też, że przed biegiem była dyskusja o soli. Gdyby trasa została nią posypana - trudniejsze warunki mogłaby mieć Kalla, a łatwiejsze Norweżki. Sól ostatecznie nie została użyta i trasa była idealna pod Kallę. W "Dagbladet" czytamy też, że nie było odpowiednich komunikatów pogodowych. "Kalla i Amerykanki tańczyły na śniegu, a Norweżki stały" - pisze obrazowo gazeta. Dziennik zachował się jednak bardzo ładnie - na czołówce pogratulował Szwedom złota (patrz zdjęcia).

Tymczasem "Verdens Gang" pisze, że 22. miejsce najlepszej z Norweżek można uznać trzecim najgorszym wynikiem dla tej reprezentacji w historii mistrzostw świata. W 2003 roku Kristin Stormer Steira była 26. w biegu na 30 km, a wcześniej - w 1958 roku - Rakel Wahls zajęła 23. miejsce w biegu na 10 kilometrów.

Johaug mówi tej gazecie, że jest bardzo rozczarowana, bo była w najwyższej formie. Weng porównała bieg do jazdy po kleju. Przyznała jednak, że Kalla była tak mocna, że i tak pewnie zgarnęłaby złoto.

Najlepsza z Polek Sylwia Jaśkowiec uplasowała się na 14. pozycji. Justyna Kowalczyk nie startowała. Na starcie stanęły jeszcze trzy reprezentantki Polski. Kornelia Kubińska była 41., Ewelina Marcisz 44., a Magdalena Kozielska 56.

Co za radość Diggins! I złoto Kalli w biegu na 10 km [NAJLEPSZE ZDJĘCIA]