Włodzimierz Szaranowicz: Prezes Tajner to poważna figura

- To jest imperator, który przyjeżdża i mówi, co chce robić - tak pozycję Adama Małysza w Zakopanem widzi szef TVP Sport, Włodzimierz Szaranowicz. Znany komentator uważa, że tylko od Małysza zależało, czy pojawi się pod Wielką Krokwią na konkursach Pucharu Świata w skokach narciarskich. Szaranowicz tłumaczy też, dlaczego w imieniu Małysza nagrodę za trzecie miejsce w plebiscycie ?Przeglądu Sportowego? i TVP na 10 najlepszych sportowców Polski odebrał Apoloniusz Tajner.


- Żałuję, że nie byłem w Zakopanem, szkoda mi rozczarowanych kibiców. Ale to naprawdę nie była moja wina, że nie pojechałem pod Wielką Krokiew. Nie pozwolę nikomu robić z siebie marionetki, wszystko można było załatwić inaczej - mówił nam Małysz w poniedziałek.

Według pierwotnych założeń organizatorów były mistrz skoków miał być gościem specjalnym weekendowych konkursów. W ich planach Małysz miał wystąpić jako honorowy przedskoczek i wręczyć nagrody zwycięzcom zawodów.

Główny zainteresowany o wszystkim dowiedział się od dziennikarzy. - Nie będę "małpką" na każde zawołanie. Prezes Tajner w ogóle ze mną nie porozmawiał, tylko ogłosił swoje pomysły w prasie i internecie. Kolejność powinna być odwrotna - denerwował się czetrokrotny mistrz świata.

Szaranowicz uważa, że te nerwy nie są potrzebne, bo według niego Małysz nie potrzebuje specjalnych zaproszeń do Zakopanego. - On zbudował imperium w Zakopanem, nigdy tam nie będzie gościem. To jest imperator, który przyjeżdża i mówi, co chce robić. Nikt nie będzie mu mówił czy on ma skakać jako przedskoczek, czy wręczać nagrody. Przecież Adam Małysz nie jest marionetką. To dorosły człowiek, ma prawo wyboru - twierdzi Szaranowicz.

Dziennikarz, który komentował największe sukcesy naszego mistrza, odnosi się też do pretensji, jakie Małysz ma do TVP i "Przeglądu Sportowego", a więc do organizatorów plebiscytu na 10 najlepszych sportowców Polski. - Nikt nawet nie poinformował mnie o tym, że będę w dziesiątce. Nie zadzwoniono ani do mojej żony, ani rodziców. Nie było zaproszenia na bal. Nagrodę, w moim imieniu, odebrał Apoloniusz Tajner. Dziękując, więcej niż o mnie powiedział o Kamilu Stochu. Przykro, że tak się to wszystko potoczyło - mówił Małysz. - Bal Mistrzów Sportu? Była sytuacja taka, że nie było Adama Małysza i w jego imieniu nagrodę odebrał prezes związku. To są nasze wybory. Prezes związku jest poważną figurą i odbierał nagrodę. Poza tym nie jest przypadkową osobą, tylko jest trenerem Adama Małysza, z którym zdobył trzy złote medale mistrzostw świata i dwa medale igrzysk olimpijskich - odpowiada Szaranowicz.