Gimnazjalistka o WF-ie: Gdy pływają dziewczyny, to na basenie powinny być same panie

Mieszkam w Zawierciu i chodzę do Gimnazjum nr 1. WF w naszej szkole wygląda tak:

Ćwiczymy razem z chłopakami. Często dobijają nam się do szatni i musimy ją zamykać na klucz.

Oceny są bardzo niskie. Tylko u niektórych zdarzają się piątki lub czwórki, ale bardzo rzadko. Nic dziwnego, skoro np. nożyce w powietrzu trzeba robić aż 2 minuty, żeby dostać szóstkę.

Za skoki w dal łatwo dostać dwóję - wystarczy, że jest się małym i skoczy się 5 kroków nauczyciela.

Gramy też w koszykówkę. Niestety, z chłopakami. Mnie się to za bardzo nie podoba i chyba nie powinno tak być, bo jeśli dziewczyna dostanie od chłopaka łokciem albo piłką, to bardzo boli. Wiadomo, niektórzy chłopcy mają większą siłę niż dziewczyny. Poza tym nasza pani od WF-u strasznie na nas krzyczy. Dziś moja koleżanka nie usłyszała, co do niej mówiła, a ta strasznie się na nią wydarła. Żal mi tej koleżanki, bo wiem, że ona się okropnie stresuje. W naszej szkole do WF-u zalicza się też basen. Jest obowiązkowy, ale ja bardzo tego nie lubię. Kto wie, czy pod płytkami nie kryje się grzyb?

Czasem lepiej sobie załatwić zwolnienie na cały rok, niż potem mieć jakieś uczulenie czy coś. Poza tym niektórzy boją się pływać, ale muszą. Mam taką jedną koleżankę.

Nie jestem pewna, czy nie powinno być tak, że gdy pływają dziewczyny, to na basenie są same panie. A do nas przychodzi ratownik i jeszcze jakiś gościu.

A nasza nauczycielka ciągle je na basenie. A przecież nam mówi, że nie wolno.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: mlodziodwagi@gazeta.pl