Tenis. Czy Nadal prześcignie Federera?

Hiszpan uzbierał już 10 Wielkich Szlemów, Szwajcar ma ich 16. - Roger to najlepszy tenisista w historii. Ja jestem jednym z wielu za jego plecami - mówi Rafael Nadal.

- Zwyciężyć to wspaniałe uczucie. Ale zwyciężyć, gdy nie idzie, gdy trzeba się napracować, dopiero wtedy wygrana smakuje najlepiej - powiedział 25-letni tenisista z Majorki po niedzielnym triumfie nad Federerem 7:5, 7:6, 5:7, 6:1 w finale Rolanda Garrosa.

Nadal przyznał, że był w słabszej formie. - Brakowało mi pewności, nie wierzyłem, że może się udać. Zdobywając tytuł w 2008 r., w siedmiu meczach nie straciłem seta, a teraz cierpiałem od początku - stwierdził Rafa. Trafił w poniedziałek na pierwsze strony wszystkich gazet w Hiszpanii. "Marca" poświęciła mu aż 10 stron.

Po drugiej stronie Atlantyku "New York Times" żałował, że do Paryża nie mógł wybrać się Björn Borg. Nadal wyrównał jego rekord sześciu zwycięstw w Paryżu. "Szkoda, że nie zobaczyliśmy dwóch wielkich mistrzów pozujących wspólnie do zdjęcia" - napisał dziennik.

Nadala od dawna porównuje się z Borgiem. Obaj byli geniuszami defensywy, uderzali podkręcone piłki z wysokim kozłem (top-spiny), cechowała ich niezwykła odporność psychiczna, a na widok ich obnażonych muskularnych torsów piszczały nastolatki. Co ich różni? Borg nie wygrał nigdy Szlema poza Paryżem (6 tytułów) i Wimbledonem (5), a Nadal rzadziej triumfował w Wimbledonie (2), ale udało mu się sięgnąć po tytuły także na US Open (1) i w Melbourne (1).

Szwed uzbierał swoje 11 Szlemów jako 24-latek, czyli wcześniej niż Nadal swoje 10, ale rok później niespodziewanie zakończył karierę. Czuł się wypalony, zdawał sobie sprawę, że jest od niego lepszy gracz - John McEnroe. Grający ofensywnie pod siatką Amerykanin w 1981 r. zabrał Szwedowi tytuł na Wimbledonie, a potem pokonał go w finale US Open. Borg uznał, że ma dość.

Nadal o kończeniu kariery nie mówi, więc po French Open znów rozpętała się dyskusja, czy może prześcignąć Federera pod względem liczby zwycięstw w Szlemie. Zwolennicy Hiszpana przypominają, że Szwajcar, będąc w wieku Rafy, uzbierał ich dopiero osiem. Inni przekonują, że Rafie będzie trudno walczyć o kolejne trofea na US Open i w Australii, bo jego tenis nie daje mu takiej przewagi nad konkurencją, co Szwajcarowi. Udało się po jednym razie, ale na tym koniec.

Nadal takich dyskusji nie lubi, niezmiennie odpowiada, że najlepszy jest Federer. Fani wciąż jednak pytają, czy Szwajcara można nazywać tenisistą wszech czasów. Niedzielny finał był bowiem ich 25. meczem i aż 17 z nich zakończyło się zwycięstwem Nadala. - Najlepszy tenisista wszech czasów nie może pokonać najlepszego tenisisty swoich czasów? - ironizowała Mary Carillo, komentatorka amerykańskiej telewizji NBC.

Federer trochę dolewa oliwy do ognia, bo na konferencji prasowej po finale zachował się mało elegancko. Rywalowi pogratulował, pochwalił go, ale wypalił też: - O wyniku zawsze decyduje moja gra. Jeśli jest dobra, zazwyczaj wygrywam, jeśli nie, zwycięża on.

Wielu fanów i dziennikarzy odebrało to jako umniejszanie zasług Nadala, który pokonał Rogera w szóstym wielkoszlemowym finale. John McEnroe mówił przed tym paryskim, że to najważniejszy mecz Federera w karierze. - Ogranie Nadala w Paryżu potwierdziłoby bowiem jego wielkość raz na zawsze. Już nikt nie zakwestionowałby, że jest tenisistą wszech czasów - stwierdził McEnroe.

Ale Federer przegrał, Nadal jest od niego cztery lata (16 Szlemów) młodszy, więc dyskusja będzie trwała.

Najwięcej wygranych w Szlemach:

Bez adminów. Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl ?

Więcej o: