Agent Radwańskich: Nie wszyscy menedżerowie to idioci

- Kraków to miasto perspektyw. Na Rynku można był zorganizować turniej pokazowy z udziałem gwiazd - zapewnia Ken Meyerson, szef agencji menedżerskiej, która dba o interesy Agnieszki i Urszuli Radwańskich

Agnieszka Radwańska po bardzo dobrym początku roku, w dwóch ostatnich turniejach nie zdołała dojść do finału. O ile porażka w półfinale w Stuttgarcie z Caroline Wozniacki wstydu nie przynosi, to przegrana w Madrycie już w drugiej rundzie na pewno nie była w planach polskiej tenisistki. W trzech setach pokonała ją Słowaczka reprezentująca Australię - Jarmila Gajdosova.

Tenisistki współpracują z pośrednikami od początku roku. Wcześniej Robert Radwański, ojciec i trener krakowianek, wykluczał takie rozwiązanie, bo bał się utraty niezależności. Głównym zadaniem Meyersona jest podpisanie kontraktu na stroje sportowe. Według agenta usługami Polek zainteresowane są dwie duże firmy.

Jarosław Kowal, Szymon Opryszek: Wcześniej żaden agent nie mógł namówić ojca Polek na podpisanie umowy.

Ken Meyerson: Udało się, bo chcę budować naszą współpracę na zaufaniu. Jeśli Robert mnie nie polubi, to niezależnie od tego, czy przyniosę mu 10 dolarów, czy 10 milionów dolarów, to i tak na końcu wszystko się zepsuje.

Radwańskiemu zdarzyło się nazwać agentów idiotami.

- Nie jest pierwszym, który tak powiedział. To oczywiste, że idioci pracują w każdej branży. Powoli, ale konsekwentnie zamierzam wyprowadzić go z błędu. On i jego córki już swoje zrobili, teraz pora na mnie. Urszula jest na początku drogi, ale Agnieszka jest w czołówce najlepszych tenisistek świata. Nie wiem, czy w Polsce cieszy się dobrym wizerunkiem, ale z marketingowego punktu widzenia ma wszystko, co potrzebne. Jest piękna, zdolna i młoda.

Ale np. z Caroline Woźniacki przegrywa zarówno na korcie, jak i rynku reklamowym.

- Dunka utrzymuje znakomite kontakty z prasą, ma klasę, elegancję, jest bardzo dojrzała i przede wszystkim regularnie wygrywa. Agnieszce brakuje spektakularnego sukcesu. Awans do półfinału turnieju wielkoszlemowego lub zwycięstwo w dużych zawodach sprawią, że zainteresowanie jej osobą zdecydowanie wzrośnie.

Ma aż taki potencjał, że zdecydowaliście się podpisać z nią umowę na specjalnych zasadach?

- To jedna z najbardziej inteligentnych zawodniczek, jakie widziałem na korcie. Każdy kontrakt musi być dopasowany do sytuacji i ma jakieś szczególne warunki. Moja praca wcale nie polega na pobieraniu prowizji od dochodów Agnieszki. Bierzemy jedynie procent od umów, które sami zaproponujemy.

Do tej pory Radwańskie miały kontrakt z Krakowem. Czy umowa nie szufladkowała ich jako prowincjonalnych gwiazd?

- Siostry kochają rodzinne miasto, podkreślają to w każdym wywiadzie. Nie dziwię im się. Gdy w kwietniu odwiedziłem Kraków, byłem zachwycony. Obiad na Rynku Głównym, wizyta na Kazimierzu czy jogging na Bulwarach Wiślanych to były niezapomniane chwile. Czy będziemy kontynuować współpracę z magistratem? To już sprawa Radwańskich. My pracujemy m.in. nad kontraktem odzieżowym i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Kraków może stać się tenisową stolicą Polski, choć ma tak słabą infrastrukturę sportową?

- Odwiedziłem Polskę choćby po to, by dowiedzieć się, czy jest szansa na rozegranie turnieju pokazowego np. na Rynku Głównym. Wiem, że były takie plany, ale się nie powiodły. Przyjechałem więc po naukę, bo chciałem przekonać się, czy są tu możliwości zarabiania pieniędzy. I jestem optymistą.

Specjalny dział Sport.pl - wszystko o A. Radwańskiej ?

Więcej o: