Tenis. Radwańska daleko od tortu

Agnieszka Radwańska podpisuje kontrakty, ale tylko na lokalnym rynku. Trwający Australian Open pokazuje, że z marketingowego stołu zbiera tylko okruszki. - Radwańscy są prowincjonalni - uważa Wojciech Fibak, był tenisista

Radwańska to jedna z najlepszych marek wśród polskich sportowców, ale wciąż niewykorzystana. Polka reklamowała proszek do prania i zegarki, dostała samochód w ramach barteru ze znaną marką motoryzacyjną, ale teraz ma tylko dwie ważne umowy.

Pierwsza to kontrakt z magistratem, zgodnie z którym logo Krakowa widnieje na koszulce tenisistki. - Pierwszy raz mam okazję reklamować rodzinne miasto na antypodach. Z doświadczenia wiem, że logo cieszy się zainteresowaniem fanów, choć Australijczyków - z racji odległości - może być trudniej zachęcić do Krakowa niż Anglików - mówiła Radwańska przed wylotem na Australian Open.

Tenisistka weźmie też udział w tegorocznej kampanii społecznej "Pij mleko! Będziesz wielki". Wcześniej w projekt zaangażowani byli artyści i ośmioro sportowców, m.in. Marcin Gortat, Otylia Jędrzejczak i Krzysztof Hołowczyc. - Radwańscy są nieco prowincjonalni, podkreślają, że nie chcą podporządkować się agentom. Świat jest jednak tak zbudowany, że gdy idziemy do banku czy kupujemy samochód, korzystamy z usług pośrednika. Rodzina jest zamknięta, a podpisanie kontraktu z Krakowem nie było żadną sztuką - uważa Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w historii.

Radwańska jest doceniana w Polsce, ale na świecie może tylko zazdrościć koleżankom z kortu. W Australii, gdzie tenisistki rozpoczęły sezon, dziennikarze pisali np. o wpływie marki Marii Szarapowej na sprzedaż biletów. W Auckland, stolicy Nowej Zelandii, bilety schodziły słabo, ale sprzedały się w dzień po ogłoszeniu startu przez Rosjankę.

W damskim tenisie największe kawałki marketingowego tortu trafiają właśnie do Szarapowej, a także np. do sióstr Sereny i Venus Williams oraz Anny Ivanović. Caroline Woźniacki, rok młodsza od Radwańskiej, też może liczyć na dobre kontrakty, bo dba o nią duża agencja Best Tennis. Przyjaciółka Polki, też raczej niedoceniana z racji braku triumfu w prestiżowym turnieju, w ostatnim roku podpisała kilka dużych międzynarodowych umów, np. z tureckimi liniami lotniczymi i producentem kosmetyków, a podczas US Open promowała karty płatnicze.

Radwańska ma świadomość marketingowych niedociągnięć, mimo to deklaruje, że zamierza pozostać naturalna. - W tenisie podobnie jak w innych branżach są osoby, które kreują swój wizerunek. Niektóre zawodniczki są całkiem inne, niż odbierają je kibice - podkreśla krakowianka.

Jednak zdaniem Fibaka Radwańska nawet bez przymusu stylizacji mogła błysnąć na Australian Open, gdy np. złamała się jej rakieta. - Większość tenisistek uśmiechnęłaby się, zrobiła miły gest. Kilka sekund było kopalnią marketingową, można było zyskać tysiące fanów i dolarów. A Polka jak zwykle na korcie była spięta, jej przeszywający wzrok nikogo do niej nie zachęcił. Kibice nie wiedzą, że na co dzień to miła dziewczyna, oceniają ją po zachowaniu podczas gry - zaznacza były tenisista.

Wszystko o Agnieszce Radwańskiej w specjalnym dziale Sport.pl ?