ATP: Wzdłuż i wszerz Wisły

W miniony weekend cała tenisowa Polska dołączyła do naszych reprezentantów w Pucharze Davisa, którzy w Sopocie mieli ruszyć w drogę do Grupy Światowej. ATP pomógł kibicom w zakupie biletów, kibice pomagali tenisistom, ale wygrali Finowie. A także ci, którzy woleli oddać się zajęciom praktycznym. Tym razem jednak wybór mieli niewielki - między prawym a lewym brzegiem Wisły w Warszawie.

Echa pojedynku Michała Przysiężnego z Jarkko Nieminenem (cztery tiebreaki) szybko dotarły na Grochów, gdzie w dwóch grupach rywalizowali debliści płci obojga. Trzy pary z grupy A natychmiast podążyły za trendem wyznaczonym w Sopocie i uparły się, aby wszystkie mecze pomiędzy sobą zakończyć wynikiem 7:6(5).

Mniejszej różnicy między niebem a piekłem w tenisie już nie ma, więc Łukasza Cyrańskiego i Jarosława Maringe należy podziwiać za mistrzowską odporność psychiczną, Jarosławowi Dryjskiemu i Rafałowi Kołodziejskiemu można współczuć dwóch minimalnych porażek, natomiast z Patrykiem Gryziakiem i Piotrem Raciborskim wypada się zgodzić, że już wiedzą, co to są mieszane uczucia. Tylko Natalia Krajewska i Jędrzej Karasek nie bawili się w tiebreaki.

Tomasz Mierzwa i Leszek Wrzesień, zwycięzcy grupy B, wszystkie mecze wygrywali na normalnym dystansie, ale nie wszystkich rywali potraktowali jednakowo. Cezarego Goławskiego i Roberta Szczukiewicza oraz Mikołaja Mielcarza i Grzegorza Soszkę pokonali po 6:4, natomiast zdobywców drugiego miejsca, premiowanego awansem do kolejnej fazy turnieju - aż 6:1.

W półfinałach nie było odstępstw od teorii, że w finale powinni spotkać się najlepsi w swoich grupach. No to się spotkali, a Mierzwa i Wrzesień skutecznie przekonali wszystkich o wyższości grupy B nad grupą A. 6:2 to mocny dowód.

Dzień wcześniej na kortach Orła rywalizowały cztery miksty. Najlepsza okazała się para Natalia Krajewska, Marek Szamocki.

Fundator wrażeń

Na lewym brzegu Wisły, na Szczęśliwicach, grano o Grand Prix Szkoły Tenisa Net. Można by powiedzieć, że jak zwykle. Jest jednak pewna różnica - chyba po raz pierwszy systemem mieszanym: najpierw grupowym, potem pucharowym.

Singla wygrał Zbigniew Popieluch (w finale 9:3 z Marcinem Branickim), ale najwięcej wrażeń sobie i pozostałym uczestnikom turnieju zafundował Tomasz Nowak. Trafił do trzyosobowej grupy C, więc miał do rozegrania przynajmniej dwa pojedynki. W pierwszym uległ Maurycemu Mrówczyńskiemu 8:9(4), w drugim pokonał Tomasza Krawczyka 9:8(1), dzięki czemu awansował do ćwierćfinału. Zdążył jeszcze wyeliminować Andrzeja Dmocha, zanim wpadł na Popielucha. Przegrał wprawdzie 5:9, ale nikt inny nie urwał zwycięzcy aż tylu gemów.

W deblu wystartowało aż dwanaście par, w tym jedna mieszana. Magdalena Kujawska i Andrzej Dembowski byli nawet bliscy wyjścia z grupy, ponieważ mecz decydujący o awansie przegrali z Jakubem Książkiem i Maurycym Mrówczyńskim 6:7(5). W tej samej grupie występowali Jakub Garganisz i Piotr Marszałek, na których nie było mocnych od początku aż do końca, czyli finału z Cezarym Goławskim i Robertem Szczukiewiczem - 9:5.

A teraz - do Paryża!

Zapraszaliśmy do Bydgoszczy na Puchar Federacji, zapraszaliśmy do Sopotu na Puchar Davisa, teraz zapraszamy do Paryża na Roland Garros. To proste - wystarczy wziąć udział w konkursie ATP, Eurosportu i "Tenisklubu"..

Więcej o Amatorskim Tenisie Polskim - czytaj tutaj