Tenis. Polska przegrała z Belgią

Agnieszka Radwańska nie sprostała Yaninie Wickmayer - tak jak cała reprezentacja rywalkom z Belgii. Polska nie awansowała do grupy światowej Fed Cup.

Niedzielny pojedynek liderek tenisowych reprezentacji Polski i Belgii w bydgoskiej hali Łuczniczka miał w dużej mierze rozstrzygnąć, która z drużyn znajdzie się wśród ośmiu najlepszych ekip na świecie. Scenariusz dwudniowego pojedynku rozwijał się zgodnie z oczekiwaniami. Po sobotnich singlach było 1:1. Liderki swych reprezentacji: Radwańska i Wickmayer pokonały drugie rakiety.

Wczoraj w samo południe stanęły oko w oko 9. na świecie Agnieszka Radwańska oraz 15. w rankingu WTA Wickmayer. Grająca jak natchniona Polka szybko wygrała kolejne pięć gemów. - Zupełnie nie mogłam znaleźć rytmu - mówiła później Belgijka. Niemal bezbłędna gra Radwańskiej trwała także w drugim secie, w którym była lepsza w trzech kolejnych gemach. - Przy stanie 0:3 i 15:40 zaserwowałam dwa asy. Uwierzyłam, że zacznie się moja gra - twierdzi Wickmayer.

Belgijka zaczęła uderzać coraz mocniej, dokładniej i zdołała doprowadzić do tie breaka. W nim Radwańska prowadziła już 6:3. Wickmayer obroniła trzy meczbole, ale w następnej wymianie posłała piłkę w taśmę, a ta przewinęła się na kort Radwańskiej. Gdyby trafiła centymetr niżej, Polka miałaby kolejnego meczbola. Ostatecznie wygrała jednak Wickmayer. Równie dramatyczny był także 12. gem trzeciego seta. Nasza zawodniczka obroniła trzy piłki meczowe, za czwartym razem już się nie udało.

- Zabrakło tej jednej piłki. Miałam trzy meczbole. Potem wszystko się zawaliło - żałowała straconej szansy Radwańska. Po jej porażce Belgia wygrywała już 2:1. W czwartym pojedynku Marta Domachowska, choć broniła się dzielnie, nie dała rady Kirsten Flipkens i spotkanie zostało rozstrzygnięte.

Przegrałam i trochę zawaliłam - mówi Radwańska ?

Więcej o: