Był 12 lipca, gdy Jannik Sinner ograł Alexandra Zvereva w czterech setach i triumfował w wielkoszlemowym Wimbledonie. Od tamtej pory minęły prawie trzy miesiące, a Włocha nie widzieliśmy na korcie w tym czasie ani razu. Lidera światowego rankingu ATP dopadły problemy z kolanem. Były doniesienia, że tenisista zmaga się z pozastawowym zapaleniem ścięgna, ale jak na taki uraz, pauza jest wyjątkowo długa, więc najpewniej chodzi o coś poważniejszego.
Tak czy inaczej Sinner musiał się wycofać już z wielu turniejów, na czele oczywiście z US Open. Ostatnio nie mógł zaś bronić tytułu ATP 500 w Pekinie. Pod znakiem zapytania stał jego udział w ATP Masters 1000 w Szanghaju, ale w sobotę 3 października wszystko stało się jasne. Sinnera zabraknie również tam, o czym poinformował na Instagramie.
- Niestety nie dam rady zagrać w Rolex Szanghaj Masters w tym roku, choć planowałem to zrobić. Zawsze czerpię dużą radość z gry przed kibicami w Szanghaju i bardzo przepraszam, że nie dam rady tym razem tego zrobić. Dziękuję za wasze wsparcie. Już nie mogę się doczekać spotkania w przyszłym roku - napisał Sinner w relacji.
Wycofanie się Sinnera otwiera szansę przed Alexandrem Zverevem. Niemiec rywalizuje teraz w turnieju ATP 500 w Pekinie. Jeśli go wygra, zmniejszy stratę do Sinnera w rankingu do 880 punktów. Oznaczałoby to, że w Szanghaju, będzie miał szansę, by pierwszy raz w karierze zostać liderem rankingu ATP. Obaj z Sinnerem rok temu odpadli tam w III rundzie, więc na start będą mieli odjęte tyle samo punktów. Oznacza to, że jeśli Zverev wygra i w Pekinie, i w Szanghaju, zasiądzie na tronie męskiego tenisa.