Dla Mai Chwalińskiej azjatycka część kalendarza WTA rozpoczęła się od turnieju w Singapurze. Dąbrowianka w imprezie rangi WTA 500 dotarła do półfinału, gdzie po zaciętym boju musiała uznać wyższość Kanadyjki Leylah Fernandez.
Gdy wydawało się, że tak dobry początek rywalizacji przełoży się na dyspozycję 24-latki w Pekinie, na jej drodze stanęła Dajana Jastremska. Ukrainka miała swój wybitny dzień w piątkowym starciu z Polką, pokonując ją 6:3, 6:1.
Na pocieszenie dla tegorocznej finalistki Roland Garros WTA wyróżniło naszą zawodniczkę za jedną z akcji w trakcie turnieju Singapore Open. W 1/16 finału reprezentantka Polski zmierzyła się z Rebeccą Sramkovą. Słowaczka serwowała w drugim secie przy wyniku 2:3 oraz 15:30 z jej perspektywy.
Potężny serwis 29-latki został odebrany przez Chwalińską. Piłka spadła po stronie Sramkovej tuż za siatką. W wyniku rotacji wstecznej, po jednym koźle powędrowała z powrotem na stronę polskiej tenisistki. Słowaczka próbowała uratować sytuację, by kontynuować akcję, lecz ta sztuka jej się nie udała. Akcja zakończyła się punktem dla Polki, zaś jej rywalka była wręcz wściekła na taki rozwój sytuacji.
WTA określiła tę akcję mianem "zagrania miesiąca" w cyklu, obwieszczając swoją decyzję we wpisie na platformie X.com. "Jedyna w swoim rodzaju. To wyjątkowe zagranie Mai Chwalińskiej zdobyło Wasze głosy i zostało Zagraniem Miesiąca we wrześniu" - czytamy w oficjalnym komunikacie.
Po porażce w Pekinie Maja Chwalińska ogłosiła, iż nie żegna się z tym turniejem. 24-latka pojawi się na korcie w niedzielę, 4 października w pierwszej rundzie deblowej rywalizacji. Partnerką deblową naszej tenisistki będzie Nikola Bartunkova. Polsko-czeski duet zmierzy się z Amerykanką Caty McNally oraz Indonezyjką Janice Tjen.
Korzystając z przerwy między startami tegoroczna finalistka Roland Garros postanowiła zwiedzić pobliski Mur Chiński. Dąbrowianka udała się tam m.in. wraz ze swoim trenerem Jaroslavem Machovskym oraz menadżerem Piotrem Szczypką.