Mijały aż dwie godziny i 40 minut gry w meczu I rundy US Open kobiet: Belinda Bencić (Szwajcaria, 12. WTA) - Julija Putincewa (Kazachstan, 84. WTA) i wciąż nie było wiadomo, kto jest bliżej wygranej. Był bowiem remis 1:1 w setach i 3:3 w decydującej partii. Właśnie wtedy Bencić serwowała i przy stanie 30:30 rywalka zagrała świetnego winnera z bekhendu, a przy break poincie Szwajcarka popełniła podwójny błąd serwisowy.
Kazaszka poszła za ciosem. Ósmego gema przy swoim podaniu wygrała do 0, serwując aż trzy asy z rzędu! (wcześniej miała ich tylko trzy) i prowadziła 5:3.
- Co za seria, co za gem. Julija Putincewa jest wielka w tych decydujących momentach. Zobaczymy, czy Belinda Bencić będzie w stanie się podnieść - mówił wtedy komentator Eurosportu.
Bencić nie potrafiła się podnieść i m.in. przegrała aż dziesięć ostatnich punktów meczu! Pojedynek trwał dwie godziny i 51 minut. - Putincewa wygrała w przygniatający sposób końcówkę drugiego i trzeciego seta. Dokonać czegoś takiego w tak wyrównanym meczu, to coś wielkiego - dodawał komentator Eurosportu.
Putincewa miała więcej winnerów (37-31) i popełniła mniej niewymuszonych błędów (37-43). Miała też zdecydowanie lepszą skuteczność akcji przy siatce (13/16, czyli 81 proc. przy 10/24 i 42 proc. rywalki).
Zobacz także: Zapytali Rosjanina o faworytki US Open. Naprawdę powiedział to o Świątek
Putincewa w II rundzie zmierzy się z mistrzynią olimpijską z Paryża z 2024 roku, Chinką Zheng Qinwen (121. WTA). Putincewa jest w tej samej części drabinki, co Iga Świątek. Obie zawodniczki mogą zagrać ze sobą w IV rundzie.