Sport.pl+

Powrót Wiktorowskiego? Kibice Świątek tęsknią za "wielkim Polakiem"

Tomasz Wiktorowski
Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Tomasz Wiktorowski rozstał się z Igą Świątek nagle po olimpijskim medalu i ćwierćfinale US Open. Teraz Naomi Osaka pod jego wodzą osiągnęła najlepszy w życiu wynik w Rolandzie Garrosie i w Wimbledonie. - To zasługa tego wielkiego Polaka - mówi Japonka. A wielu kibiców żałuje, że ten wielki Polak już nie pracuje z wielką Polką. Czy to się może zmienić?

Iga Świątek wygrała turnieje wielkoszlemowe z trzema różnymi trenerami. A Tomasz Wiktorowski cieszył się z takiego osiągnięcia z tylko jedną zawodniczką – z Igą Świątek. Takie są fakty. Ale przecież nie o to chodzi, żeby teraz licytować się, kto jest lepszy w swoim fachu. Teraz mamy moment, w którym trener Wiktorowski jest słusznie doceniany. A że robi dobrą robotę z Naomi Osaką i jednocześnie spore problemy przeżywa Świątek, to naturalnie u części kibiców pojawiają się pytania "Co by było, gdyby?".

W 2018 roku Osaka wygrała US Open, w 2019 roku była najlepsza w Australian Open i została liderką światowego rankingu WTA. W roku 2020 do kolekcji swoich trofeów dorzuciła jeszcze jeden tytuł mistrzyni US Open, a w 2021 roku ponownie triumfowała w Australian Open. Później przez aż cztery lata w żadnym turnieju wielkoszlemowym nie doszła dalej niż do III rundy (w 2023 roku nie grała wcale, bo miała przerwę macierzyńską). A teraz właśnie minął rok odkąd zaczęła współpracę z Wiktorowskim, i tu nie trzeba specjalnie dużo mówić, bo mówią wyniki.

Osaka wskazała na wielkiego Polaka. Wiktorowski dostał owację

Ten duet zaczął od razu mocno, od półfinału US Open 2025. Przed chwilą w Rolandzie Garrosie Osaka osiągnęła swój najlepszy wynik w karierze (doszła do IV rundy) i to samo zrobiła teraz w Wimbledonie. Jej rekordowym wynikiem na londyńskiej trawie było w minionych latach dotarcie do III rundy. Teraz najpierw weszła do drugiego tygodnia, czyli awansowała do IV rundy. A w meczu o ćwierćfinał w kapitalnym stylu pokonała liderkę światowego rankingu, Arynę Sabalenkę 6:2, 7:6.

Po meczu Osaka została zapytana na korcie, dzięki czemu nagle tak dobrze zaczęła grać na trawie. Odpowiedziała, że to zasługa "wielkiego Polaka" i wskazała na swojego trenera. W ten sposób Wiktorowski dostał zasłużoną owację.

W pracy z Osaką Wiktorowski potwierdza, że zna się na tej robocie. A podczas trwającej prawie trzy lata jego współpracy ze Świątek wyniki świadczyły o nim jeszcze lepiej.

Zobacz wideo Rewolucja w życiu Mai Chwalińskiej. Tego jeszcze nie przeżyła

Z Wiktorowskim Świątek przeżyła najlepsze lata. Do końca nie wiadomo, czemu to się skończyło

Od grudnia 2021 roku do września 2024 roku pod wodzą tego trenera Świątek wygrała m.in. cztery turnieje wielkoszlemowe (Roland Garros 2022, 2023 i 2024 oraz US Open 2022) i została liderką światowego rankingu. Numerem 1 na liście WTA była w sumie aż przez 125 tygodni (dwa i pół roku).

Zaskakujące było rozstanie tej dwójki. I dużo do myślenia dawał komunikat opublikowany przez Świątek w mediach społecznościowych. Z tamtych słów nie wynikało, z czyjej inicjatywy wszystko się skończyło.

"Po trzech latach osiągania największych sukcesów w mojej karierze zdecydowaliśmy z trenerem Tomaszem Wiktorowskim o zakończeniu naszej współpracy. Chcę zacząć od podziękowań, bo to one są dziś dla mnie najważniejsze. Trener Wiktorowski dołączył do mojego zespołu przed trzema sezonami, gdy bardzo potrzebowałam zmian i świeżego podejścia. Jego doświadczenie, analityczne i strategiczne podejście i ogromna wiedza o tenisie sprawiły, że parę miesięcy później zaczęłam osiągać sukcesy, o których nawet nie marzyłam. Naszym celem było zostanie nr 1 na świecie i to Trener pierwszy wypowiedział to na głos. Mierzyliśmy wysoko, na każdy turniej jechaliśmy, żeby go wygrać i wraz z Trenerem wygraliśmy kilkanaście turniejów, w tym kolejne cztery Wielkie Szlemy" – pisała wtedy Świątek. "Trenerze, dziękuję i życzę Trenerowi jak najlepiej. Wiem, że chce Trener spędzić trochę czasu z bliskimi i odpocząć po tych intensywnych trzech latach. Mało kto zasłużył na co najmniej kilkumiesięczne wakacje tak jak Trener" – dodawała.

Wiktorowski o końcu pracy ze Świątek generalnie nie chce mówić. Natomiast kiedy razem pracowali, stawiał sprawę jasno.

Wiktorowski chciał wygrywać turnieje. I Świątek wygrywała

Dziś Świątek mówi: "Nie obchodzą mnie już wyniki" i powtarza za swoją psycholożką Darią Abramowicz, że trzeba mieć "niskie oczekiwania i wysokie standardy". Wiktorowski nie mówił ani o oczekiwaniach, ani o marzeniach. On widział cele i robił wszystko, żeby Świątek je realizowała. Przed pierwszym turniejem, na który pojechał z Igą jako jej trener powiedział dla Sport.pl tak: "Na turniej zawsze jedziemy, żeby go wygrać". I dodał: - Uważam, że w pracy z taką tenisistką jak Iga nie ma marzeń, tylko są realne cele.

Wiktorowski przejmował Świątek, gdy ta miała 20 lat i już była czołową tenisistką świata. W 2020 roku pod wodzą Piotra Sierzputowskiego wygrała Rolanda Garrosa. A w 2021 roku doszła nawet do czwartego miejsca w rankingu WTA. Wiktorowski miał mnóstwo doświadczeń z długoletniej współpracy z Agnieszką Radwańską. Dotarł z nią m.in. do finału Wimbledonu i drugiego miejsca na liście WTA. Po tym jak Radwańska skończyła karierę, trener pracował przez jakiś czas w roli komentatora i już wtedy zdążył się zorientować, jak duży potencjał ma Świątek.

- Jedyna presja, jaką odczuwam, to ta, którą sam na siebie nakładam. A jeżeli chodzi o oczekiwania, to nie dziwię się, że są one ogromne – mówił Wiktorowski dla Sport.pl jeszcze przed pierwszym występem w roli trenera Świątek.

Świątek straciła to, pracując z Wiktorowskim. Ale nie dlatego się rozstali

Wiktorowski wiedział, że Świątek może zdominować światowy tenis i pomógł jej to zrobić. Z biegiem ich wspólnych lat część ekspertów i kibiców zaczęła zarzucać trenerowi, że nadmiernie uprościł grę Igi i że po tym jak rywalki nauczyły się z nią grać, brakuje jej wszechstronności. I planu B.

Prawdą jest, że pod wodzą Sierzputowskiego Świątek grała ładniejszy tenis. Może też po Wiktorowskim miała momenty ładniejszej gry z trenerem Wimem Fissettem. Działo się to w ubiegłorocznym Wimbledonie, który w cuglach wygrała (6:0, 6:0 z Amandą Anisimovą w finale). Ale tak naprawdę zagadką pozostaje, dlaczego Świątek i Wiktorowski przestali razem pracować. Powodem raczej nie były takie niuanse jak na przykład ten, że trener nie chciał, żeby zawodniczka grała skróty. Raczej nie rozbiło się też o niezadowolenie z wyników.

Może chodziło o różnice charakterologiczne, może team Świątek w tej konfiguracji personalnej nie był w stanie już dłużej dobrze działać. Na pewno na koniec na własne oczy widzieliśmy, że Idze trudno było realizować taktykę proponowaną przez szkoleniowca. Ich ostatni wspólny mecz (Świątek przegrała 2:6, 4:6 z Jessiką Pegulą w ćwierćfinale US Open) upłynął pod znakiem uwag wykrzykiwanych przez trenera, a nierealizowanych przez tenisistkę.

Świątek i Wiktorowski wersja 2.0?

W każdym razie zakończenie współpracy po brązowym medalu olimpijskim i ćwierćfinale turnieju wielkoszlemowego zaskakiwało wtedy, a dziś jeszcze mocniej pokazuje, że to absolutnie nie były złe wyniki.

W najgorszym sezonie pod wodzą Wiktorowskiego – czyli w 2024 roku – Świątek wygrała 59 meczów, a przegrała osiem. Zdobyła wtedy pięć tytułów i brązowy medal olimpijski. W 2022 roku miała bilans 67-9 i osiem tytułów. Wtedy też zanotowała najdłuższą serię wygranych meczów w światowym tenisie w XXI wieku. Tych kolejnych zwycięstw odniosła aż 37. W roku 2023 Świątek pod wodzą Wiktorowskiego wygrała 68 meczów, a przegrała 11. I zdobyła sześć tytułów.

W sumie za kadencji Wiktorowskiego w niecałe trzy sezony Świątek wygrała 194 mecze, a przegrała 28. I wywalczyła 19 tytułów (w tym cztery wielkoszlemowe i WTA Finals) oraz medal olimpijski.

To są genialne osiągnięcia. Dla porównania: po rozstaniu z Wiktorowskim w niecałe dwa lata Świątek wygrała 92 mecze, a przegrała 30. Przez ten czas zdobyła trzy tytuły (w tym jeden wielkoszlemowy) – wszystkie pod trenerskim okiem Fissette’a.

Podsumowując: Świątek wygrała w karierze 25 tytułów WTA, z czego aż 19 z trenerem Wiktorowskim (a po trzy z Sierzputowskim i Fissettem). Bezsprzeczne jest, że z nim przeżywała najlepszy czas w karierze. Ciekawe czy ich ponowna współpraca za jakiś czas mogłaby być choć w części tak owocna, jak ta pierwsza. I ciekawe czy coś takiego jest lub będzie kiedyś w ogóle możliwe.

Na razie na pewno warto dalej ściskać kciuki za Wiktorowskiego we współpracy z Osaką i chyba jeszcze mocniej za to, żeby Świątek zaczęła odnosić duże sukcesy pod wodzą Francisco Roiga, z którym pracuje od trzech miesięcy. Na powrót Wiktorowskiego do pracy z Polką na razie się nie zanosi.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...