Jelena Rybakina nie najlepiej rozpoczęła rywalizację na trawie w tym sezonie. Mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku odpadła już w ćwierćfinale w Londynie. Silniejsza od niej okazała się Katie Boulter - 5:7, 6:2, 4:6. Niespełna tydzień później Kazaszka znów pojawiła się na placu gry, tym razem w Berlinie, gdzie rozpoczęła rywalizację w turnieju rangi WTA 500.
W czwartek, 18 czerwca, rozegrała pierwszy mecz. Jej rywalką była 35. w rankingu WTA Alexandra Eala. Było to drugie bezpośrednie spotkanie pań w historii, w pierwszym triumfowała Kazaszka. Nie ulegało wątpliwości, że teraz znów będzie faworytką, mimo że Filipinka znakomicie czuje się na trawie, co udowodniła w Challengerze w Birmingham 2026, zdobywając tytuł.
Początek meczu absolutnie nie wskazywał na to, by miało dojść do jakiejkolwiek sensacji. Już w czwartym gemie Rybakina wywalczyła break pointa i błyskawicznie go wykorzystała. Po chwili prowadziła 4:1 i wydawało się, że nic złego jej nie spotka. A jednak, kibice, jak i sama tenisistka przeżyli szok. Od tego momentu na zdecydowanie wyższy poziom wkroczyła Eala. A Rybakina? Pod presją zaczęła popełniać więcej błędów. To też doprowadziło do wyrównania - 4:4.
Gra zrobiła się bardzo zacięta, ale w tych decydujących momentach lepiej prezentowała się Filipinka. W gemie numer 11 po raz drugi w tym meczu przełamała rywalkę i stanęła przed szansą na to, by zakończyć set, unikając tie-breaka. Cel zrealizowała, choć nie bez problemów. Obroniła break pointa i własnym serwisem postawiła kropkę nad "i". Doszło więc do niemałej sensacji! Rybakina zanotowała w tej partii aż siedem asów przy tylko dwóch Eali, a okazało się to bez żadnego znaczenia dla końcowego wyniku.
Zobacz też: Zaskakująca współpraca Świątek. Trzykrotna mistrzyni olimpijska ogłasza.
- Widać chęć dobrego wejścia w ten drugi set. Biega, walczy, nie odpuszcza - tak o Rybakinie na początku drugiej partii mówili komentatorzy Canal+Sport. Problem w tym, że ta determinacja nie przynosiła oczekiwanych efektów. Już w trzecim gemie Kazaszka znów została przełamana. Ta sama historia mogła powtórzyć się w gemie numer pięć.
Przegrywała 0:40. Tym razem pod presją serwis jej nie zawiódł. Atakowała tak, że Filipinka była bezradna i Kazaszka wyszła z tarapatów. By pozostać w grze, musiała równie agresywnie i skutecznie atakować w gemach serwisowych rywalki. Musiała poszukać przełamania. Czy to jej się udało? Nie. Co więcej, w dziewiątej odsłonie tej partii musiała nawet bronić break pointa, a zarazem piłki setowej. Utrzymała się w grze, ale nie na długo. Eala zamknęła mecz w kolejnym gemie.
Jelena Rybakina - Alexandra Eala 5:7, 4:6
W ćwierćfinale Filipinka zmierzy się z Eliną Switoliną. Ukrainka na wcześniejszym etapie zmagań bez większych kłopotów rozprawiła się z reprezentantką gospodarzy, Evą Lys. Ten mecz odbędzie się już w piątek, 19 czerwca, o godzinie 17:30. A co z Rybakiną? Nie obroniła punktów za poprzedni sezon w Berlinie, kiedy to dotarła do ćwierćfinału. Czy teraz zrobi sobie chwilę przerwy i wystartuje dopiero na Wimbledonie? Trudno powiedzieć. Wciąż widnieje na liście startowej w WTA 500 w Bad Homburg, więc najpewniej w nim wystąpi. Będzie kolejną rywalką na drodze Igi Świątek.