We wtorek Wimbledon oficjalnie poinformował o przyznaniu dzikiej karty Mai Chwalińskiej (21. WTA). Tym samym finalistka tegorocznego Rolanda Garrosa może w spokoju przygotowywać się do rywalizacji na londyńskiej trawie, bez myślenia o grze w ewentualnych kwalifikacjach, które zawsze są trudne do przejścia. - Maja jest w Polsce, ale wkrótce wyjeżdża do Anglii. Pierwsze chwile po urlopie spędza na naszych obiektach, ale do Wimbledonu będzie się przygotowywała na angielskiej trawie - powiedział menedżer Chwalińskiej, Piotr Szczypka.
Wśród opinii tenisowych ekspertów pojawia się akceptacja i pochwała dla Wimbledonu za to, że przyznano Chwalińskiej dziką kartę. W końcu po graniu w Paryżu awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA i dziwnie wyglądałaby jej gra w kwalifikacjach. W podobnym tonie wypowiedziała się Danielle Collins, która jednocześnie wzywa do zmian.
Zobacz również: "Chcę rzucić tenis". Trener Sabalenki reaguje na jej słowa
- [Chwalińska] w pełni na to zasługuje. Jak już mówiliśmy wczoraj, wszyscy zgadzamy się, że jeśli dojdziesz do finału turnieju wielkoszlemowego i nie ma cię na liście zgłoszeń, to automatycznie powinnaś otrzymać bezpośrednią kwalifikację do turnieju - powiedziała Amerykanka cytowana przez Tennis Head. - Uważam, że okres przejściowy między French Open a Wimbledonem powinien wynosić trzy tygodnie, a nie sześć - dodała, odnosząc się do rankingu, który jest brany pod uwagę przez organizatorów.
- W pełni na to zasłużyła - powtórzył Collinsa. - I nie chciałabym, żeby przechodziła przez kwalifikacje po tym, co zrobiła i jak się sprawdziła - podsumowała z uznaniem Amerykanka.
Tegoroczny Wimbledon będzie rozgrywany w dniach 29 czerwca - 12 lipca. Relacje tekstowe z turnieju będzie można śledzić na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.