- W tej chwili chcę rzucić tenis - wypaliła Aryna Sabalenka tuż po zaskakującej porażce z Dianą Sznajder w ćwierćfinale Roland Garros. Ta porażka była dla niej o tyle bolesna, że przegrała nie tylko z rywalką, ale przede wszystkim z samą sobą. Była główną faworytką do triumfu w wielkoszlemowej imprezie - wcześniej z turniejem pożegnały się Coco Gauff, Jelena Rybakina czy Iga Świątek - a jednak nie wytrzymała presji.
Okazuje się, że Sabalenka mocno przeżyła to, co wydarzyło się w Paryżu. Na tyle, że potrzebowała pomocy specjalisty. - Poszłam do psychiatry. Szukałam sposobu, by pójść dalej po tym, co się stało - ujawniła Białorusinka w rozmowie z Benem Rothenbergiem, cytowana przez puntodebreak.com.
Przyznała, że zbyt mocno analizowała mecz ze Sznajder i nie potrafiła o nim zapomnieć. Te wydarzenia wciąż ją prześladowały. - To była bardzo bolesna porażka - mówiła. Zdradziła jednak, że wizyta u psychiatry okazała się strzałem w "10". - Bardzo mi to pomogło - wyjaśniła i przyznała, że decyzja o skonsultowaniu się ze specjalistą nie była dla niej niczym nadzwyczajnym - w życiu sportowca to dość naturalne. Podkreśliła, jak ważne jest to, by prosić o pomoc. - Czasami trzeba z kimś porozmawiać - zaznaczyła.
Zobacz też: Iga Świątek zachwyca się sukcesem Mai Chwalińskiej.
Teraz przed pierwszą rakietą świata rywalizacja na trawie. Jednym z turniejów przygotowujących ją do Wimbledonu będzie WTA 500 w Berlinie. Już w środę 17 czerwca zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową. Białorusinka będzie bronić punktów za zeszłoroczny półfinał. Tam uległa Markecie Vondrousovej - 2:6, 4:6.
Sabalenka z pewnością będzie podrażniona ostatnimi wydarzeniami i będzie chciała jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę. Przypomnijmy, początek sezonu 2026 miała kapitalny: dotarła do finału Australian Open, a także triumfowała w Brisbane, Indian Wells i w Miami. Zmiana nawierzchni z twardej na mączkę spowodowała u niej spadek formy. Dowód? Ćwierćfinał w Madrycie, 1/16 finału w Rzymie i ćwierćfinał Roland Garros.