Możdżonek ostro po decyzji ministra sportu ws. Chwalińskiej. "Patologia"

- To owoc jej twardej pracy, determinacji i ogromnego poświęcenia jej rodziny, ale na pewno nie zasługa polskiego systemu szkolenia - mówi Marcin Możdżonek o sukcesie Mai Chwalińskiej na tegorocznym Rolandzie Garrosie. Polka weszła do finału. Dokonała tego bez żadnego finansowania ze strony państwa. Tuż po turnieju jednak rząd próbował podpiąć się pod osiągnięcie 24-latki, co w długim wpisie na portalu X piętnuje Możdżonek. Jego zdaniem sukces Chwalińskiej to porażka systemu.
Marcin Możdżonek, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Maja Chwalińska prawdopodobnie jeszcze odsypia wczesne pobudki, które były jej największym utrapieniem podczas Rolanda Garrosa. Polka przeszła do historii, gdyż jako pierwsza kwalifikantka dotarła aż do finału wielkoszlemowego turnieju w stolicy Francji. Tam lepsza okazała się być Mirra Andriejewa, ale nie ma co ukrywać, że sukces 24-latki zachwycił kibiców nie tylko z naszego kraju.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Sukces Chwalińskiej to porażka systemu? Możdżonek atakuje ministra rządu Tuska

Menadżer Chwalińskiej, Piotr Szczypka, mówił wprost, że marzył jedynie o tym, by jego podopieczna zagrała w jednej lub dwóch rundach głównej drabinki. To pozwoliłoby utrzymać się na jakiś czas "na wodzie" i przestać szukać noclegów na własną rękę. Chwalińska bowiem dokonała czegoś nieprawdopodobnego, nie mogąc liczyć na finansowanie z państwa czy prywatnych sponsorów, którzy mają na rynku renomę giganta.

Po finale Rolanda Garrosa Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło uhonorować Chwalińską maksymalnym stypendium w wysokości 9600 złotych brutto miesięcznie. Taką reakcję Jakuba Rutnickiego i innych polityków krytykuje były siatkarz, Marcin Możdżonek, który obecnie zajmuje się polityką.

- Niezwykły sukces Mai Chwalińskiej, która dotarła do finału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, zachwycił całą Polskę. To owoc jej twardej pracy, determinacji i ogromnego poświęcenia jej rodziny – ale na pewno nie zasługa polskiego systemu szkolenia - zaczął we wpisie na portalu X radny Rady Miasta Olsztyn.

- Gdy tylko tenisistka odniosła życiowy sukces, do akcji natychmiast wkroczyli politycy obecnego rządu, gotowi do robienia sobie zdjęć i wręczania czeków w blasku jupiterów. Decyzja ministra sportu Jakuba Rutnickiego o przyznaniu Chwalińskiej maksymalnego stypendium w wysokości 9600 zł brutto miesięcznie to podręcznikowy przykład patologii polskiej polityki sportowej, opartej na akcyjności i czystym PR-ze - dodał, wytykając politykom podpinanie się pod sukces naszej tenisistki i wskazując na pewien wyraźny absurd.

- Przyznawanie publicznych pieniędzy w momencie, gdy zawodniczka za sam finał w Paryżu swoją ciężką pracą zdobyła ponad 3 miliony złotych netto, nie ma nic wspólnego z realnym wspieraniem jej kariery. To klasyczna próba podpięcia się pod cudze osiągnięcia. Gdzie był resort, gdy Chwalińska była obiecującą nastolatką i borykała się z problemami finansowymi, nie mając za co opłacić noclegów podczas zagranicznych turniejów? Wtedy polski system był ślepy - zaznacza.

Z krytyką spotkał się również ogłoszony w marcu tego roku program Klub Pro, z którego korzystać miało 600 najlepszych klubów we współzawodnictwie dzieci i młodzieży. Zdaniem Możdżonka to "propaganda sukcesu" i "udawanie, że systemowo dba się o narybek sportowy".

- Flagowy program „KlubPro", który miał wspierać kluby uczestniczące we współzawodnictwie dzieci i młodzieży w praktyce wspiera podmioty najsilniejsze sportowo, czyli de facto te najbogatsze. Z ponad 4 tysięcy klubów realnie punktujących w polskim systemie, finansowanie otrzymuje zaledwie 850 z nich - czytamy.

Kolejnym wątkiem poruszonym przez byłego siatkarza jest ubieganie się o organizację Igrzysk Olimpijskich w Polsce. - Działacze z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego będą wprost zachwyceni, widząc jak nasze państwo lekką ręką oddaje deweloperom cenne grunty wraz z istniejącymi obiektami sportowymi - szydzi z polityków Możdżonek i mówi wprost o "Igrzyskach Deweloperów".

- Dokładnie taki los spotkał korty tenisowe w Dąbrowie Górniczej, na których rodził się talent naszej wielkoszlemowej finalistki. Wystarczy też pojechać do Warszawy i zobaczyć, jak dziś wyglądają legendarne korty AZS w Parku Skaryszewskim oraz wiele innych kultowych miejsc, które zamiast tętnić sportowym życiem, czekają na zalanie betonem. Przy obecnym podejściu władz, możemy ubiegać się co najwyżej o organizację „Igrzysk Deweloperów", w których główną konkurencją będzie liczba bloków mieszkalnych postawionych na zrównanych z ziemią boiskach - podkreśla 41-latek.

Zdaniem Możdżonka obecnie w sporcie dziecięcym i młodzieżowym wszystko opiera się na finansowaniu przez rodziców. Tym samym dzieci pochodzące z mniej zamożnych rodzin mają mniejsze szanse na to, by zrobić karierę na wysokim poziomie. - Setki utalentowanych dzieciaków rezygnują z turniejów i wyjazdów, bo ich rodzin po prostu nie stać na opłacenie transportu, noclegów czy drogiego sprzętu - pisze Możdżonek.

- Ministerstwo Sportu nie jest od wręczania kieszonkowego dobrze radzącym sobie sportowcom w świetle kamer. Zadaniem państwa jest stworzenie transparentnego, przewidywalnego systemu wsparcia dla młodych talentów ZANIM staną się sławni, oraz bezwzględna ochrona i modernizacja bazy sportowej. Każde dziecko, niezależnie od majątku rodziców, musi mieć równe szanse na rozwój i reprezentowanie barw narodowych na całym świecie - zaznaczył na koniec były reprezentant Polski.

Zobacz też: Nowe wieści ws. Chwalińskiej i Wimbledonu. "Nie lubią, kiedy ktoś się wtrąca"

Więcej o: