- Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile to wszystko kosztuje - mówi Piotr Szczypka, menadżer Mai Chwalińskiej. Sensacyjna finalistka Rolanda Garrosa od dawna inwestuje zarobione na korcie pieniądze. A od jakiegoś czasu nie tylko w siebie.
Polscy eksperci tenisowi zachwycali się talentem Mai Chwalińskiej już od lat, a w ostatnich tygodniach uwagę zwrócili na niego też fachowcy z całego świata. 24-latka za sprawą rewelacyjnego występu w Rolandzie Garrosie udowodniła, że można odnieść wielki sukces bez typowego dla obecnej czołówki stylu, opierającego się na dużej sile, proponując w zamian grę urozmaiconą i widowiskową. Ale Piotr Szczypka zastrzega, że na sukces Chwalińskiej w zaledwie pięciu procentach składa się talent.
Chwalińska w centrum uwagi. Tego brakuje jej klubowi
Z perspektywy widza, w wielkim tenisie klub ma drugo-, a może nawet trzeciorzędne znaczenie. Podczas meczu w rywalizacji międzynarodowej przy nazwisku zawodników jest podawana przecież tylko narodowość (wyjątkiem są gracze z Rosji i Białorusi, występujący jako neutralni). Gdy ktoś odnosi niespodziewany sukces, pojawiają się jednak pytania o dotychczasową drogę nowej bohaterki czy bohatera, a ta może być mocno związana z danym klubem. Tak właśnie jest w przypadku Chwalińskiej.
Szczypka już od kilkunastu lat jest jej menedżerem. Został nim dużo wcześniej, nim Maja przeniosła się do Bielska-Białej i zaczęła trenować w założonym przez niego klubie. Wcześniej ćwiczyła 12 lat w Dąbrowie Górniczej, pod okiem Pawła Kałuży. Ale zarówno jej były trener, jak i ona sama podkreślają rolę odegraną w jej rozwoju właśnie przez Szczypkę.
BKT Advantage ma w swoich szeregach także dwie inne znane reprezentantki Polski - Katarzynę Kawę i Lindę Klimovicovą. Dotychczas cieszyły się podobnym zainteresowaniem co Chwalińska, ale teraz bezsprzecznie to ta ostatnia jest w centrum uwagi. I to za jej sprawą w całym kraju zrobiło się głośno o klubie. Czy jest on gotowy na to wzmożone zainteresowanie ze strony przyszłych i obecnych tenisistów? Szczypka zapewnia, że tak. A na pytanie o infrastrukturę, zaprasza do Bielska-Białej.
Ośrodek dysponuje czterema kortami krytymi, sześcioma odkrytymi i dwoma do minitenisa. - Mamy restaurację, hotel, fajnych trenerów - polskich, czeskich, niemieckich. Wszystko mamy. Właśnie zaczęliśmy kolejne dwie inwestycje – relacjonuje właściciel klubu.
Inwestycją, o której wspominał już w trakcie paryskiego turnieju, jest budowa centrum odnowy biologicznej i rehabilitacji.
- Tej jednej rzeczy nam troszeczkę brakuje. Jeżeli się uda, za rok o tej porze może Maja już nie będzie musiała jeździć "na miasto", tylko przyjedzie po prostu do klubu i będzie miała wszystko na miejscu – opowiada z nadzieją Szczypka.
Ministerstwo Sportu ma wyłożyć środki na rozwój BKT Advantage Bielsko-Biała. Dołożyła się też Chwalińska
Szczypka od razu dodaje, że 50 proc. związanych z tą inwestycją wydatków mają pokryć środki z Ministerstwa Sportu. - Dostaliśmy je w ramach rozwoju infrastruktury dla najlepszych klubów w Polsce. Przed wyjazdem Mai do Paryża byliśmy już najlepszym tenisowym klubem w Polsce w ostatnich pięciu latach, więc teraz jesteśmy super najlepszym – śmieje się działacz. A zaraz potem dorzuca już z powagą, że bardzo liczy na tę dotację.
Zapewnia też, że druga połowa potrzebnej sumy została zgromadzona. Już wcześniej w środowisku było słychać, że dorzuciła się m.in. Chwalińska. Szczypka potwierdza, że w ubiegłym roku ona i Klimovicova zostały w ten sposób akcjonariuszkami spółki Sport Advantage, która formalnie jest właścicielem klubowych obiektów.
- Nam już brakowało pieniędzy. Maja jest z nami związana od lat i chciała pomóc. Przekazała nam pieniądze, które jej wówczas zostały. Sama powtarza, że nie wydaje ich np. na torebki, tylko na inwestowanie w siebie. Owszem, teraz zdobyła dużą premię za finał Rolanda Garrosa, ale chciałbym przypomnieć, że we Francji płaci się ogromny podatek. Do tego spędziliśmy tam trzy tygodnie, a Maja musi trenować na takie chwile cały rok. Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile to wszystko kosztuje. Teraz będzie tak, jak zawsze – najważniejsze jest zapewnienie Mai rozwoju sportowego w dłuższym okresie. Jeśli jej coś potem zostanie, może znów zainwestuje w klub – zaznacza działacz.
Ma już też swoją wizję dalszej przyszłości BKT Advantage Bielsko-Biała. - Najmłodszy nie jestem i chciałbym kiedyś przekazać kierowanie klubem. By oni – czyli Maja, Linda i mój syn, który ma teraz 16 lat – to kontynuowali. Za 20 lat, jako pan po 60-tce, będę jak Nick Bollettieri [słynny amerykański trener i właściciel znanej akademii tenisowej – red.] przychodził sobie na korty. Oni będą to prowadzili, a ja tylko będę ich pilnował – snuje z uśmiechem wizję przyszłości Szczypka.
Czy naprawdę uważa, że Chwalińska będzie chciała po zakończeniu kariery tenisowej kierować klubem? - Czemu nie? Oczywiście, to ona zdecyduje, ale będę ją zachęcał – deklaruje menedżer 21. rakiety globu.
Mogą obserwować Chwalińską cały dzień. "Aż za profesjonalna"
Zapewnia także, że nie obawia się, czy BKT Advantage Bielsko-Biała sprosta ogromnemu napływowi chętnych do treningu. Zwraca również uwagę, że obecna sytuacja, kiedy ludzie sami się garną do tenisa, jest przeciwieństwem wcześniejszych realiów.
- Do tej pory to my chodziliśmy po szkołach, realizowaliśmy różne programy, a teraz dzieci same z siebie się zapisują. To bardzo fajnie, bo z większej grupy można wyłapać więcej talentów. A naszym głównym planem i celem zawsze było rozwijanie dzieci i młodzieży w kierunku zawodowego tenisa. Oczywiście, nie da się funkcjonować bez komercyjnego aspektu i przyjmujemy wszystkich, ale mamy dużo zdolnej młodzieży i za 10 lat, jak nasze obecne zawodniczki skończą karierę, chcę jeździć na kolejne Wielkie Szlemy z następnymi zawodnikami – podkreśla Szczypka.
Za wielki atut uważa fakt, że młodzi zawodnicy mogą na co dzień nie tylko obserwować Chwalińską podczas treningów, ale też z nią czasem pograć.
- Oni wtedy widzą, jak to wszystko wygląda. A nie ma na świecie lepszego wzoru do naśladowania niż Maja Chwalińska. Ona jest aż za profesjonalna. Każdy, kto naprawdę chce i może, gdy Maja jest na miejscu, może cały dzień obserwować ją i to, co robi. I jak będzie robił to samo, też może osiągnąć sukces. Bo na niego składa się praca, praca i jeszcze raz praca oraz pięć procent talentu – zaznacza właściciel klubu w Bielsku-Białej.