Tegoroczne zmagania w holenderskim ’s-Hertogenbosch przyniósł największy sukces w karierze Kamila Majchrzaka. 30-latek na drodze do pierwszego finału turnieju rangi ATP 250 pokonał aż dwóch tenisistów z czołowej "10" rankingu - czwartego Felixa Augera-Aliassimego oraz ósmego Daniiła Miedwiediewa. I to bez straty seta!
W finale rywalem Polaka był kolejny zawodnik ze ścisłej światowej czołówki - Alex de Minaur. Majchrzak zapowiadał, że da z siebie wszystko dając show publiczności - i słowa dotrzymał. Kapitalny trzysetowy mecz trwający przeszło dwie godziny rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku. W nim Polak utrzymał nerwy na wodzy i wygrał 6:3, 2:6, 7:6(5)!
Dla Kamila Majchrzaka już sam awans do finału oznaczał wyrównanie swojej najwyższej pozycji w światowym rankingu. Zwycięstwo w ’s-Hertogenbosch dało za to pierwszy w karierze awans do czołowej "50" światowego rankingu. Nie jest to jednak wszystko, gdyż za znakomitymi występami na korcie przyszły również znaczące apanaże.
Zobacz też: Wielki przełom w życiu Mai Chwalińskiej. Czeka ją najtrudniejszy mecz
Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego otrzymał też jedną z największych wypłat w swojej karierze. Co prawda do życiowego rekordu sporo zabrakło - za grę w czwartej rundzie zeszłorocznego Wimbledonu Majchrzak zarobił 240 tysięcy funtów, czyli około 1,1 miliona złotych. Kwota otrzymana za występ w Holandii jest jednak również imponująca.
Zwycięzca zmagań w ’s-Hertogenbosch otrzyma bowiem przelew na kwotę 110 tysięcy euro - ok. 460 tys. złotych. O tyle właśnie wzbogacił się Kamil Majchrzak. Alex de Minaur za dotarcie do finału tego turnieju otrzymał natomiast czek na 64 tys. euro, czyli ok. 270 tys. złotych.
Po tak dobrych występach na trawie Kamil Majchrzak z pewnością może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Już niebawem 30-latek wystąpi w Wimbledonie. Przed rokiem awansował do czwartej rundy, gdzie przegrał z Karenem Chaczanowem. Jak będzie tym razem? Przekonamy się na przełomie czerwca i lipca.