- To był absolutnie mój najlepszy mecz i najcenniejsze zwycięstwo w mojej karierze - mówił Kamil Majchrzak tuż po triumfie nad Felixem Augerem-Aliassime. Polak wyeliminował turniejową "1", a zarazem czwartą rakietę świata i awansował do półfinału w holenderskim s-Hertogenbosch. A tam czekało go kolejne, wielkie wyzwanie. Po drugiej stronie siatki stanął ósmy tenisista świata, Daniił Miedwiediew.
Było to drugie bezpośrednie spotkanie Polaka i Rosjanina w historii. Poprzednio panowie spotkali się w ćwierćfinale w Brisbane w tym roku. Górą był wówczas Miedwiediew, ale potrzebował aż trzech setów. Mecz był zacięty i takiego też oczekiwali kibice w sobotni wieczór w Holandii. Faworytem był rzecz jasna Rosjanin, ale Polak miał chrapkę na to, by i tego faworyta wyeliminować. Liczył, że Miedwiediew będzie trochę podmęczony - dokończył bowiem ćwierćfinałowym mecz w sobotnie popołudnie, a więc kilka godzin wcześniej.
Początek spotkania był bardzo zacięty. Każdy z panów pewnie utrzymywał własne podania, popisując się przy tym wysokiej jakości tenisem. Ze spokojem rozgrywali dłuższe akcje, posyłając slajsy, skróty, forehandy i zmieniając tempo gry, by zmylić przeciwnika. Szczególnie dobrze robił to Polak. To on przejawiał nieco większą inicjatywę, wywierając presję na Rosjaninie. I niemal udało mu się zakończyć set przed tie-breakiem.
W 10. gemie wypracował pierwszego break pointa, a zarazem piłkę setową. Rosjanin się jednak wybronił. Ba, chwilę później to Miedwiediew mógł przełamać Majchrzaka. Polak wyszedł z tarapatów obronną ręką. Doszło więc do tie-breaka, równie zaciętego, co cały set. W nim silniejszy okazał się nasz rodak - 7-4.
Na pierwsze przełamanie w tym meczu kibice musieli czekać aż do trzeciego gema drugiej partii. Jego autorem był Majchrzak! - Zimna krew, chłodna kalkulacja - chwalił go komentator Polsatu Sport. Jak Polak się rozkręcił, to rywal nie był już w stanie go wyhamować. Piąty gem i znów doszło do przełamania. Nasz rodak prowadził już 4:1 i był o krok od zwycięstwa. To nadeszło błyskawicznie. W gemie numer siedem ponownie odebrał serwis rywalowi i wygrał 6:1! Tym samym awansował do swojego pierwszego finału ATP Tour w karierze!!! Wcześniej grał na tym poziomie tylko w Challengerach.
Jak wyglądały statystyki obu panów w tym spotkaniu? Polak zanotował tylko jeden as, a także raz popełnił podwójny błąd serwisowy. Rywal za to popełnił ich aż siedem przy ośmiu serwisach. Jeśli chodzi o winnery i niewymuszone błędy Majchrzak zanotował ich kolejno 16 i 13. A rywal? 25 zagrań kończących i aż 41 błędów!
Zobacz też: Tak wygląda ranking WTA po półfinale Magdy Linette.
Kamil Majchrzak - Daniił Miedwiediew 7:6(4), 6:1
W finale Majchrzak zagra z Alexem de Minaurem. Australijczyk pokonał 6:4, 6:0 Adriana Mannarino. Decydujący o tytule mecz zaplanowano na niedzielę 14 czerwca.