Rybakina spędziła na korcie pięć godzin! Sensacja w meczu z 73. tenisistką WTA

Pięć godzin bez dziewięciu minut - aż tyle czasu spędziła w piątek na korcie Jelena Rybakina. Wiceliderka światowego rankingu musiała bowiem w Londynie grać dwa trzysetowe mecze! Kazaszka najpierw awansowała do ćwierćfinału, a potem w walce o półfinał sensacyjnie przegrała z Katie Boulter 5:7, 6:2, 4:6.
Fot. Toby Melville / REUTERS

Jelena Rybakina miała szalony piątkowy dzień w Londynie. Najpierw w południe w meczu 1/8 finału turnieju zmierzyła się ubiegłoroczną triumfatorką imprezy, doświadczoną 38-letnią Niemką Tatjaną Marią (52. WTA). Kazaszka wygrała dwie godziny i 12 minut 6:7, 7:5, 6:0. Jej pojedynek zakończył się około godz. 14.30.

Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros

Jelena Rybakina sensacyjnie przegrywa w Londynie

Cztery godziny później Rybakina musiała przystąpić do kolejnego spotkania. Kazaszka w ćwierćfinale zmierzyła się z Brytyjką Katie Boulter (73. WTA). Pierwszy set był bardzo wyrównany. Rybakina zmarnowała w nim aż dziewięć szans na przełamanie. Mało tego - przy stanie 5:5 to Kazaszka została przełamana. Chwilę później w 12. gemie Rybakina wykorzystała trzecią piłkę setową. 

"Rybakina wzięła sobie za honor przełamać wreszcie rywalkę. Czy to jest wreszcie ten moment? - mówił Bartosz Ignacik, komentator Canal+Sport, gdy Rybakina miała dziesiątą szansę na przełamanie. Kazaszce udało się wreszcie, bo Boulter wyrzuciła piłkę w aut z bekhendu. W ósmym gemie Rybakina znów odebrała serwis Brytyjce i doszło do trzeciego seta. 

Kluczowy dla jego losów był ósmy gem. Przy 30:30 błąd Boulter z forhendu i Kazaszka miała szansę na przełamanie. Brytyjka dobrze zaatakowała z forhendu, doprowadziła do równowagi, a potem wygrała gema na przewagi. 

- Boulter wygląda, jakby regularnie była zawodniczką w najlepszej 10 światowego rankingu. Ona czuje, że to może być moment - dodawał Ignacik w momencie, gdy Brytyjka zagrała dwie świetne ofensywne akcji i w 9. gemie przy serwisie Rybakiny prowadziła 30:0. Po chwili po kolejnym jej dobrym ataku z forhendu, miała dwie szanse na przełamanie. Przy pierwszej wyrzuciła piłkę w aut w wymianie, ale przy drugiej zagrała świetnie returnem. Wiceliderka światowego rankingu nie potrafiła się już podnieść i w ostatnim, dziesiątym gemie zdobyła tylko dwa punkty. Kazaszka przegrała, choć miała więcej winnerów (36-25) i popełniła mniej niewymuszonych błędów (35-44). 

Mecz trwał dwie godziny i 39 minut. 

- Naprawdę nie wiem, co mam teraz powiedzieć. To zwycięstwo to przede wszystkim zasługa publiczności. Bez niej by jej nie było. Ciągle mówiłam sobie: "idź po to zwycięstwo" i to zrobiłam. Wspaniale, że mogę być w półfinale - powiedziała Brytyjka po meczu. 

Zobacz także: Majchrzak wprost po wygraniu z 4. tenisistą świata. "Najcenniejsze zwycięstwo"

Boulter w półfinale zmierzy się z Chorwatką Donną Vekić (76. WTA), która pokonała 6:4, 4:6, 6:3 Czeszkę Karolinę Pliskovą (106. WTA). 

Ćwierćfinał turnieju w Londynie: Jelena Rybakina - Katie Boulter 5:7, 6:2, 4:6

Więcej o: