"Jedna z najbardziej bajkowych przygód. Nie zakończyło się to co prawda jak w bajce, ale w żadnym wypadku nie umniejsza to osiągnięcia Mai Chwalińskiej w Paryżu" - pisało WTA. Tak kobieca organizacja tenisa skomentowała wyczyn Polki, jakim było przebrnięcie przez kwalifikacje i dotarcie aż do wielkiego finału Roland Garros. Ten wynik zrobił wrażenie na całym środowisku tenisowym. Zachwyceni byli też kibice, czemu dowód dali w jednym z głosowań.
W piątek WTA poinformowało o wynikach głosowania na "Gwiazdę Swingu na kortach ziemnych". O zwyciężczyni decydowali sami fani. Kto wygrał? Maja Chwalińska! Ba, dosłownie zmiażdżyła konkurencję. Pokonała m.in. triumfatorkę z Paryża, Mirrę Andriejewą, a także zwyciężczynię z Rouen i Madrytu, Martę Kostiuk. Panie znalazły się kolejno za plecami Polki.
Nasza rodaczka uzbierała niemal połowę głosów, bo aż 46 procent. A rywalki? Druga Rosjanka mogła liczyć na 24 procent, a Ukrainka 17. "Kolejna niespodzianka! Chwalińska wyprzedziła Andriejewą w głosowaniu fanów na Gwiazdę Swingu. Polka zwyciężyła w dziewięciu meczach w ciągu 18 dni, dzięki czemu stała się pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału Rolanda Garrosa. Po drodze straciła ledwie jeden set. Dzięki temu nieprawdopodobnemu osiągnięciu przesunęła się ze 114. miejsca w rankingu WTA na 21." - komentowali organizatorzy.
Zobacz też: Kolejna porażka Hurkacza w Holandii. Znowu zdecydował tie-break.
To ogromne wyróżnienie dla Chwalińskiej, pierwsze takie w jej karierze. Została czwartą laureatką w tym sezonie. Wcześniej nagrodę zgarnęły: Jelena Rybakina (za Australian Open), Karolina Muchova (za wyniki na Bliskim Wschodzie) i Aryna Sabalenka (za turnieje na Florydzie i w Kalifornii).
Teraz przed czołowymi tenisistkami świata sezon na trawie. Chwalińska już zapowiedziała, że wystąpi tylko w Wimbledonie. Pytanie, czy rozpocznie rywalizację od kwalifikacji, czy dostanie "dziką kartę" i znajdzie się bezpośrednio w głównej drabince. Na odpowiedź musimy nieco poczekać. Kluczowa może okazać się decyzja Sereny Williams. Jeśli zdecyduje się na grę w singlu, wówczas może zabraknąć "dzikiej karty" dla Polki.