Maja Chwalińska napisała jedną z najpiękniejszych historii tenisowych ostatnich lat. Notowana w drugiej setce światowego rankingu zawodniczka przedarła się przez trzy rundy kwalifikacji w Paryżu, a po dotarciu do głównej drabinki Rolanda Garrosa ani myślała się zatrzymać. Dotarła aż do finału i dopiero wtedy znalazła pogromczynię.
Mirra Andriejewa zwyciężyła 6:3, 6:2, ale nie na niej skupiła się uwaga kibiców w Polsce. Transmisję z finałowego meczu, przeprowadzoną na antenie TVN oraz Eurosportu 1, oglądało bowiem 3,5 miliona widzów, przy ok. 40 proc. udziale w rynku. W Warszawie powstała specjalna strefa kibica, a spotkanie transmitowane było nawet w kinach - co zaskoczyło samą Chwalińską.
W trzy tygodnie z niezbyt znanej zawodniczki 24-latka stała się rozpoznawalną przez miliony Polaków. - Powiedzieć, że się tego nie spodziewałam, to jakby nic nie powiedzieć (...) Będąc w Paryżu, nie czułam skali tego wszystkiego, co dzieje się w Polsce. Byłam dzisiaj w dużym szoku - mówiła zaraz po przylocie do Warszawy.
Zobacz też: Aryna Sabalenka wpadła w pułapkę. Cały świat widzi, co się dzieje
Maja Chwalińska wciąż czuje wdzięczność za obecność fanów i kibicowanie podczas całego turnieju. "Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim kibicom za ogromne wsparcie, które otrzymywałam przez ostatnie tygodnie, oraz za tak ciepłe przyjęcie mnie w Polsce. Jestem niezwykle wdzięczna za każdą wiadomość i każde dobre słowo" - napisała w relacji na Instagramie.
Chwalińska zdradziła też swoje plany na najbliższe dni. Nie są jednak one mocno związane z tenisem. "Teraz czas na odpoczynek i regenerację. Do zobaczenia niebawem!" - przekazała. Menedżer tenisistki, Piotr Szczypka, potwierdził - następnym występem 24-latki będzie Wimbledon. Nie wiadomo jednak, czy Polka rozpocznie zmagania w Londynie od pierwszej rundy, czy też od kwalifikacji.
Organizatorzy zamknęli bowiem listę zgłoszeń 19 maja. Maja Chwalińska wtedy była dopiero w drugiej rundzie eliminacji Rolanda Garrosa. Polski Związek Tenisowy oraz sztab 24-latki złożyli już wniosek o przyznanie "dzikiej karty", a wśród sprzymierzeńców sensacyjna finalistka z Paryża ma wielkie gwiazdy tenisa - o wpuszczenie Chwalińskiej do głównej drabinki apelowali m.in. Andy Roddick czy John McEnroe.