Aryna Sabalenka była określana jako jedna z głównych faworytek do wygrania wielkoszlemowego Roland Garros. Białorusinka dotarła do finału tego turnieju w zeszłym sezonie, ale wtedy przegrała 7:6 (5), 2:6, 4:6 z Coco Gauff. Teraz Sabalenka odpadła na etapie ćwierćfinału, mimo że prowadziła 6:3, 5:3 z Rosjanką Dianą Sznajder - ostatecznie przegrała 6:3, 5:7, 0:6. - W tej chwili chcę rzucić tenis. Mam nadzieję, że za kilka dni poczuję się lepiej - mówiła Sabalenka na konferencji prasowej.
Mimo że od porażki Sabalenki minęło już kilka dni, to wciąż tenisowe środowisko nie dowierza w to, co się wydarzyło. Była australijska tenisistka Rennae Stubbs twierdzi, że postawa Sabalenki była nie do zaakceptowania.
- Jak to możliwe, że będąc numerem jeden na świecie, jedyną zawodniczką w drabince, która zdobyła tytuł Wielkiego Szlema, prowadzisz 4:1 w drugim secie i niszczysz zawodniczkę, która nigdy nie dotarła nawet do półfinału Wielkiego Szlema? Oczywiście wiało, warunki nie były idealne. Nie możesz winić wiatru i warunków za swoją porażkę. Nie rozumiem, dlaczego w tamtym momencie była choć trochę zdenerwowana. Ona krzyczy w kierunku swojego boksu, wygaduje to i owo, rzuca rakietą i unosi ręce w górę - powiedziała.
- Przypomniało mi to moment, jak Simona Halep prowadziła 3:0 z Jeleną Ostapenko w finale Roland Garros i rzuciła rakietą. Pomyślałam sobie: po co miałabyś rzucać rakietą, skoro prowadzisz 3:0 w secie, a dziewczyna po drugiej stronie kortu myśli, że nie ma już szans. Potem jednak myślisz, że może mam szansę. Dokładnie tak zareagowała Sznajder. To jest reputacja, o której ciągle mówię. Reputacja takiej zawodniczki, jak Sabalenka, jeśli jej forma zacznie spadać, może się bardzo pogorszyć - dodała Stubbs.
Warto dodać, że Stubbs to utalentowana deblistka, ponieważ wygrała cztery turnieje wielkoszlemowe. Poza współpracą z Sereną Williams w 2022 r. Stubbs była trenerką Karoliny Pliskovej, Samanthy Stosur czy Eugenie Bouchard.
Zobacz też: Maja Chwalińska podbija świat. Jej historia rozpaliła Hiszpanów
Legendy tenisa nie ukrywają swojego zdziwienia z wyników Sabalenki na Roland Garros. - Aryna nie była w stanie wejść w ten pojedynek. W tamtym momencie zabrakło jej trochę pokory. U mistrzów zawsze występuje mieszanka dumy i ego, która pozwala im wychodzić z bardzo skomplikowanych sytuacji, ale często także ogromnej pokory, potrzebnej do podjęcia walki. W trzecim secie nie potrafiła wrócić do swojego poziomu, zaakceptować, że przegrała drugą partię, i ponownie ruszyć do walki - mówiła Belgijka Justine Henin.
- Jestem oszołomiony. Jestem w szoku. Jeśli spojrzeć wstecz na pierwszy set i połowę drugiego, nie było łatwo, ale Sabalenka miała pełną kontrolę nad meczem. Biorąc pod uwagę jej status liderki rankingu, przegranie 10 gemów z rzędu to prawdziwa porażka. Myślę jednak, że Sznajder zasługuje na duże uznanie. Wytrwała w wymianach i odbiła prawie każdą piłkę, nawet gdy było bardzo ciężko - dodał Tim Henman, były brytyjski tenisista.