Dopiero co zakończył się turniej wielkoszlemowy Rolanda Garrosa w Paryżu, a już rozpoczął się sezon na kortach trawiastych. W Londynie rywalizują kobiety. Do turnieju zgłosiły się m.in. Jelena Rybakina (Kazachtsan, 2. WTA), Amanda Anisimova (USA, 6. WTA), Victoria Mboko (USA, 9. WTA), Szwajcarka Belinda Bencić (Szwajcaria, 11. WTA), czy Iva Jović (USA, 19. WTA).
Rywalką wspomnianej Jeleny Rybakiny w II rundzie może być Niemka Tatjana Maria, która w pierwszym spotkaniu turnieju głównego zagra z Greczynką Marią Sakkari (37. WTA). Niemka skrytykowała organizatorów turnieju za nieprzyznanie jej "dzikiej karty". A przecież to właśnie ona wygrała tę imprezę rok temu, w finale pokonując 6:3, 6:4 Anisimovą. Maria do imprezy dostała się z kwalifikacji, w których pokonała 6:2, 1:6, 6:2 Brytyjke Yuriko Miyazaki (295. WTA) i 6:4, 6:3 Kamillę Rachimową (Uzbekistan, 78. WTA).
- Z całym szacunkiem dla tego, co zrobiłam w zeszłym roku, byłam pewna, że dostanę dziką kartę. A przynajmniej na to liczyłam, bo dostałam ją w zeszłym roku. Nie było to przecież pięć lat temu, a rok temu. Bycie mistrzem, szczerze mówiąc, sprawiło, że myślałam, że zostanę wyróżniona. Byłam oczywiście zaskoczona, gdy otrzymałam wiadomość od Laury Robson [była tenisistka, a obecnie dyrektorka turnieju - red.], że wszystkie dzikie karty trafią do brytyjskich zawodniczek. Rozumiem to, oczywiście, ale jako mistrzyni, trudno mi się z tym wszystkim pogodzić. Uważam, że powinni mnie zaprosić do turnieju głównego - przyznała, cytowana dla Punto de Break.
Zobacz także: Trener mentalny ostrzega ws. Chwalińskiej. Może być jak ze Świątek
Maria obecnie jest 52. miejscu w rankingu WTA. Niemka na kortach trawiastych ma w swojej karierze bilans: 83 zwycięstwa i 42 porażki.