Maja Chwalińska (21. WTA) w stolicy Francji zaskoczyła tenisowy świat. Przebrnęła kwalifikacje, zachwycała w turnieju głównym, aż awansowała do finału. Mimo przegranej w dwóch setach z Rosjanką Mirrą Andriejewą (6. WTA) jest bohaterką sportowej Polski.
24-latka, po powrocie do kraju, trafiła w sam środek medialnej wrzawy. Konferencja prasowa w siedzibie PZT, wizyty w programach telewizyjnych, nie wyłączając popularnych "śniadaniówek", dogrywanie spraw sponsorskich - to obecna rzeczywistość tenisistki z Dąbrowy Górniczej. Ale nie ma się co dziwić. Maja Chwalińska w tegorocznym Roland Garros dokonała historycznej rzeczy.
O jej sukcesie rozpisują się media sportowe z całego świata. Bliscy nam geograficznie, rozkochani w tenisie, Czesi także nie omieszkali docenić wyczynu Polki.
"Królową jest wprawdzie Andriejewa, ale największą bohaterką została Polka Maja Chwalińska, która z kwalifikacji przeszła aż do finału, co dotychczas na Roland Garros nikomu się nie udało. Przypomina mi to bajkę o Kopciuszku, który bez sponsora i kontraktu na rakiety przyjechał do Paryża, gdzie nie miał nawet na hotel i musiano jej wręczyć pieniądze z przyszłych nagród finansowych" - napisał były czeski tenisista oraz trener Jan Kukal.
Czech przypomniał sukcesy słynnej przed laty Martiny Hingis.
"Doświadczony czeski trener Jaroslav Machovsky zaserwował jej morderczy koktajl urozmaiconego tenisa, doskonałej antycypacji, szybkiego poruszania się po korcie i świetnych skrótów. Machovski obserwował z bliska niesamowitą karierę Martiny Hingis, która bez brutalnych uderzeń kończących i z przeciętnym serwisem wygrała stopniowo od 16. roku życia pięć wielkoszlemowych tytułów w singlu" - zaznaczył Kukal.
83-letni Prażanin entuzjastycznie ocenił szanse Polki na kolejne wygrane w trudnych i znaczących meczach.
"24-letnia Chwalińska nie jest wprawdzie tak genialna jak Szwajcarka, ale pokazała tysiącom tenisistek, że brutalnej sile można przeciwstawić sprytną i urozmaiconą grę bez regularnych wizyt na siłowni, co jest w tenisie całkowitą kontrrewolucją. Serena Williams swoją surową grą wysłała Hingis na emeryturę, ale Sabalenka, Rybakina czy Anisimowa nie są takimi mistrzyniami, mają więcej słabych punktów" - podkreślił Jan Kukal.
"Polski Kopciuszek tymczasem zabiera do domu w przeliczeniu 33 miliony koron czeskich (ok. 5,6 mln zł) przed opodatkowaniem, a do tego lukratywne kontrakty z marką rakiet Head i odzieżową Lacoste. Niesamowita historia!" - zakończył Czech.
Zobacz też: Pierwszy sponsor Chwalińskiej był tajemnicą. Do tej chwili. "Nikt o tym nie wie"
Przed Mają Chwalińską co najmniej kilkudniowy odpoczynek. Polka ma wystąpić podczas Wimbledonu, choć nadal nie wiadomo, czy dostanie od organizatorów "dziką kartę". Start 29 czerwca.