Po tegorocznej edycji Rolanda Garrosa zostało tylko wspomnienie - dla niektórych przyjemne, a dla innych przykre. Polskim kibicom na długo utkwi w pamięci to, co zrobiła Maja Chwalińska, która przebrnęła przez kwalifikacje i dotarła do wielkiego finału. Niestety tam poległa z Mirrą Andriejewą.
O wyczynie Polki zrobiło się głośno na świecie. Na temat tego wyczynu wypowiedziało się wiele osób ze środowiska, w tym legendy tej dyscypliny sportu. Teraz głos na ten temat zabrał oficjalny serwis WTA. W podsumowaniu sezonu na kortach ziemnych serwis wtatennis.com przygotował specjalny artykuł dot. 10 ulubionych momentów z tej części kampanii na mączce.
Jednym z tych momentów jest zdobycie Wielkiego Szlema przez Mirrę Andriejewą. "Podczas turnieju Roland Garros, pełnego niespodzianek i chaosu, Mirra Andriejewa zachowała spokój, nie dała się przytłoczyć i wykonała swoje zadanie, zdobywając swój pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy. 19-latka rozgromiła w finale kwalifikantkę Maję Chwalińską 6-3, 6-2 w finale i tym samym została najmłodszą zwyciężczynią French Open od czasów Moniki Seles w 1992 roku. W miarę jak drabinka turniejowa się rozrzedzała, Andriejewa grała coraz lepiej, pokonując świetnie dysponowaną Soranę Cirsteę oraz Martę Kostiuk odpowiednio w ćwierćfinale i półfinale. Przez cały tydzień straciła tylko jednego seta, a w drugim tygodniu zaledwie 17 gemów" - czytamy.
Zobacz też: Ekspert porównał Chwalińską do Świątek. To jest jej największą siłą
Następnie serwis przeszedł do samej Chwalińskiej, której historię opisano jako "najbardziej bajkową z bajkowych przygód". "Nie zakończyło się to co prawda jak w bajce, ale w żadnym wypadku nie umniejsza to osiągnięcia Chwalińskiej w Paryżu. Wchodząc do turnieju z 114. miejscem w światowym rankingu, wygrała dziewięć meczów w ciągu 18 dni, przechodząc przez kwalifikacje i docierając do finału Roland Garros. W ten sposób stała się pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału French Open, i niemal podwoiła swoje dotychczasowe zarobki w jednym turnieju, stając się jednocześnie sensacją z dnia na dzień i powszechnie znaną postacią" - opisywano.
Po tym turnieju prezydent Dąbrowy Górniczej Marcin Bazylak powiedział w rozmowie z Radiem Katowice, że wkrótce z jego ręki wpłynie najpewniej wniosek do Rady Miasta, by nadać 24-latce tytuł "Honorowej Obywatelki Dąbrowy Górniczej", miano, którym może pochwalić się ledwie... 12 osób. Chwalińska mogłaby być 13., choć w jej przypadku ta "13" może okazać się szczęśliwa. - Sądzę, że ta decyzja Rady Miasta będzie formalnością - stwierdził.
- Trzeba porozmawiać z rodzicami i samą Mają, czy taki tytuł by była gotowa przyjąć. Jeżeli wyrazi taką gotowość, to jak najbardziej, taki wniosek zostanie przeze mnie złożony i sądzę, że rada nie będzie miała wątpliwości - dodał.