Po tegorocznym Roland Garros cała Polska zachwyca się rewelacyjną Mają Chwalińską. Polka, która do wielkoszlemowego turnieju w Paryżu przystępowała jako kwalifikantka, sensacyjnie dotarła aż do finału. Tam musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, lecz nie był to powód do wstydu. Dziś siłą rzeczy mówi się o niej dużo więcej niż o Idze Świątek.
Trzecia rakieta świata swój udział w ukochanym przez nią Roland Garros zakończyła na etapie czwartej rundy, choć była uznawana za jedną z faworytek. Polka wygrywała przecież rywalizację na paryskich kortach już czterokrotnie w swojej karierze. Teraz jednak wciąż nie może złapać rytmu, a ostatnim wygranym przez nią turniejem głównego cyklu jest wrześniowa "pięćsetka" w Seulu.
Problemy trzeciej obecnie rakiety świata zaczynają coraz bardziej niepokoić kibiców i ekspertów. Póki co zmiana trenera z Wima Fissette'a na Francisco Roiga nie przyniosła zamierzonych rezultatów. Wprawdzie Świątek zanotowała niezły start w Rzymie, gdzie dotarła do półfinału, ale wciąż nie jest w stanie nawiązać do swojego najlepszego w karierze okresu, gdy przewodziła w rankingu WTA.
Winnych tej sytuacji zaczął poszukiwać znany komentator Eurosportu, Karol Stopa. W rozmowie z Lechem Sidorem w ramach programu na kanale Trzeci Serwis postanowił rozbić swoje wątpliwości na czynniki pierwsze. W jego opinii coś musiało się wydarzyć w najbliższym naszej tenisistce środowisku.
- To nie jest tak, że ktokolwiek z nas chce dla niej źle. My po prostu pewnych rzeczy nie możemy zrozumieć. Coś się dzieje w otoczeniu Igi Świątek, co jest zjawiskiem niezbyt normalnym i po prostu niepokojącym. Powstał jakiś kordon ochronny, sanitarny czy diabli wiedzą jaki wokół jej osoby. I na konferencjach prasowych, i w reakcjach, w różnych sytuacjach ona zachowuje się trochę inaczej niż ta radosna dziewczyna, bo ona przecież kiedyś była taka jak Maja [Chwalińska - red.] - stwierdził bez ogródek komentator.
- Co się stało w tym czasie takiego, że nastąpiła taka zmiana? Ja chciałbym to wiedzieć. Dlaczego ludzie z jej najbliższego otoczenia dziwacznie się zachowują? Dlaczego na przykład pani menadżerka dopada dziennikarza, który przeprowadza wywiad z Maćkiem Ryszczukiem i wyrzuca z wywiadu całą serię kwestii związanych z Igą Świątek? - zastanawiał się Stopa.
- Znam dziennikarzy, którzy już trzy lata czekają na rozmowę z Igą Świątek. Nie chcę już przesadnie drążyć tego tematu. Znam osoby, które mówią wprost o takiej liście dziennikarzy dopuszczonych do tego, żeby otrzymywać informacje o Idze Świątek i takich, których się odstawia - wyjawił.
- Znam sytuację, gdzie nagle, tajemniczym zbiegiem okoliczności ktoś, kto powiedział coś troszkę nieprawomyślnego o Idze i ma kłopoty w redakcji. Zmieniane są tytuły w gazetach. Jacyś mądrzy ludzie przełożeni kiwają palce. No to ja się pytam, kto do diabła i po co to robi? - kontynuował, wytaczając ciężkie działa w kierunku sztabu zarządzającego wizerunkiem trzeciej rakiety świata.
- To są rzeczy straszliwie mnie niepokojące. Ja bym chciał o Idze Świątek mówić w kategorii tenisistki, która wygrywała, z którą przeżyliśmy piękne i radosne chwile. To wszystko jest dalej w dorobku. Nie ma dzisiaj w tourze kobiety, która miałaby tyle zdobytych ważnych tytułów, co Iga. I co, gdzie jest ciąg dalszy? - zapytał na koniec swojego monologu ekspert.
Pozostaje liczyć na to, że pozytywny ciąg dalszy nastąpi pod wodzą Francisco Roiga. Teraz, po nieudanym Roland Garros, Iga Świątek przygotowuje się do Wimbledonu. Polka przystąpi do turnieju jako obrończyni tytułu. Początek rywalizacji w Londynie zaplanowano na 29 czerwca.
Zobacz też: Zaskoczyła wyznaniem o Świątek. "Powinna była wygrać tego Rolanda Garrosa"