- Chciałabym bardzo wam podziękować za tak ciepłe przywitanie i ogromne wsparcie przez te trzy tygodnie. Powiedzieć, że się tego nie spodziewałam, to jakby nic nie powiedzieć. Będąc w Paryżu, nie czułam skali tego wszystkiego, co dzieje się w Polsce - mówiła Maja Chwalińska, zaskoczona tak ciepłym i hucznym powitaniem na lotnisku w Warszawie. Tłum przyszedł podziękować jej za emocje, których dostarczyła w ostatnich dniach. Wiele osób gratulowało jej już tuż po zakończeniu Roland Garros, w tym Iga Świątek. "Gratulacje Majson. Piękny turniej!!" - pisała na InstaStory.
Wiele osób sądziło, że Świątek i Chwalińska komunikowały się między sobą w trakcie paryskiego turnieju. Czy tak faktycznie było? Czy finalistka Roland Garros mogła liczyć na jakieś rady od bardziej doświadczonej Polki, która triumfowała na tych kortach w latach 2020, 2022, 2023 i 2024?
Takie pytania padły na specjalnej konferencji prasowej Chwalińskiej. Tenisistka nie zwlekała długo z wyjaśnieniem. - Nie. To znaczy w trakcie oraz po turnieju otrzymałam od Igi gratulacje i miłe słowa. To było wszystko - ujawniła 24-latka, cytowana przez Polsat Sport.
Czy to zaskakujące? Cóż, każda z pań koncentrowała się na swojej grze i własnych wynikach. Chwalińska oczarowała Paryż i była największą sensacją, podczas gdy Świątek dość mocno rozczarowała. W poprzednim sezonie dotarła do półfinału, a teraz zakończyła zmagania już na czwartej rundzie. Tam uległa Marcie Kostiuk.
Zobacz też: Chwalińska mogła wygrać Rolanda Garrosa? "Popełniła ten jeden wielki błąd".
Udział w finale pozwolił Chwalińskiej zarobić nie tylko furę pieniędzy, ale przede wszystkim zgarnąć sporą liczbę punktów. Dzięki nim zanotowała awans w rankingu WTA aż o... 93 pozycje! Przed turniejem plasowała się na 114. lokacie, a teraz jest 21. Jest obecnie drugą najwyżej notowaną Polką, przed nią jest tylko trzecia w rankingu Świątek.