Poznanianka nigdy wcześniej nie rywalizowała z Australijką. Podczas turnieju WTA 250 Libema Open w trzech setach okazała się lepsza od przeciwniczki, urodzonej w Duesseldorfie.
Początek spotkania daleki był od oczekiwań Polki. Linette (60. WTA) grała zdecydowanie gorzej od Australijki (74. WTA). Dwukrotnie szybko została przełamana (0:3), co zwiastowało poważne kłopoty. U Poznanianki nie funkcjonował dobrze serwis, co rywalka momentalnie wykorzystywała. Birrell obroniła aż trzy break-pointy w 6. gemie i pewnie wygrała pierwszego seta.
W drugim to Magda Linette przejęła inicjatywę, znakomicie grając m.in. wolejem. Zaczęła bardzo mocno (3:0), tracąc tylko jednego gema. Po zaledwie 21 minutach gry w drugiej partii było już 5:1 dla Polki, która miała aż trzy piłki setowe. Wykorzystała drugą z nich. - Świetna reakcja Magdy patrząc na to, co wydarzyło się w pierwszym secie. Bezdyskusyjna wygrana - przyznał komentator Canal+.
Decydujący set zaczął się od wyraźnej przewagi Birrell, dzięki czemu mogła na moment zapomnieć o fatalnej drugiej partii. Polka zaskoczyła rywalkę asem serwisowym (1:1), a w kolejnym gemie zdołała returnem wygrać tylko jedną piłkę.
Następnie Magda Linette popisała się już dziewiątym asem w meczu, chwilę później zaś zakończyła skutecznym forhendem po krosie (2:2). Po podwójnym błędzie serwisowym Birrell, pojawiła się okazja do przełamania, którą Poznanianka wykorzystała (3:2). 34-latka w dalszym ciągu znakomicie serwowała, co otworzyło jej drogę do zwycięstwa w meczu. - Linette atakuje skutecznie i rozważnie - przyznał komentator Maciej Łuczak przy 30:15 w 7. gemie, który finalnie padł łupem Polki. Ostatecznie Poznanianka wygrała seta 6:2 i tym samym zameldowała się w II rundzie turnieju w Holandii.
Kolejną rywalką Magdy Linette będzie zwyciężczyni meczu Mia Pohankova (280. WTA) - Clara Tauson (24. WTA).
Magda Linette (60. WTA) - Kimberly Birrell (74. WTA) 2:6, 6:1, 6:2.