To niewątpliwie jedna z najpiękniejszych sportowych historii w ostatnich latach. Maja Chwalińska przystępowała do Rolanda Garrosa jako 114. tenisistka świata. Musiała przebrnąć przez kwalifikacje, by wystąpić w turnieju głównym. Jeszcze trzy tygodnie temu wielu kibiców tenisa o niej nie słyszało.
Polka tymczasem najpierw wygrała trzy spotkania w eliminacjach, by następnie pokonać aż sześć rywalek w drabince głównej. W drodze do finału straciła zaledwie jednego seta - w starciu trzeciej rundy z Marią Sakkari. Kosmiczny był szczególnie poziom półfinału przeciwko Dianie Sznajder, gdzie obie tenisistki zagrały sporo długich wymian. Wówczas lepsza okazała się Chwalińska, zwyciężając 7:6 (4), 6:4. W finale natomiast nasza reprezentantka musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej (3:6, 2:6).
Zachwycony stylem gry Chwalińskiej jest Patrick Mouratoglou, który w przeszłości był szkoleniowcem Sereny Williams. Znany trener podkreślił, że według niego u Polki nie ma czegoś, co mogłoby wywołać efekt "Wow", ale jest trudna do rozszyfrowania dla rywalek.
- Ona ma coś innego. Grając z Chwalińską, nigdy nie ma się okazji zagrać dwa razy tego samego uderzenia. Jej styl gry sprawia, że przeciwniczki tracą orientację. Ma niesamowicie wysokie tenisowe IQ, a kiedy gra z kobietami, które mają świetny tenis, ale nie dorównują jej pod tym względem, są zagubione. W starciu z nią są kompletnie zagubione. I właśnie dlatego wygrywa mecze - podkreślił Patrick Mouratoglou w nagraniu opublikowanym na Instagramie.
- Od samego początku wykazuje się niesamowitą kontrolą emocji. Zawsze wykonuje właściwe uderzenie we właściwym momencie, z odpowiednią rotacją. Zawsze. Tak dobrze przewiduje ruchy przeciwniczki, że zaczyna biec niemal, zanim ta uderzy piłkę. To bardzo trudne, ponieważ przeciwniczka ma wrażenie: gdziekolwiek zagram, ona tam jest. Dosłownie gotuje przeciwniczkę - dodał.
Kapitalny występ w Paryżu sprawił, że Chwalińska przesunęła się w rankingu WTA na 21. pozycję. Zanotowała zatem awans o 93 miejsca.