"Będzie miała problemy". Davenport nie wierzy w Chwalińską

Trzykrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych Lindsay Davenport skomentowała występ Mai Chwalińskiej w finale Roland Garros. Amerykanka wytknęła Polce błędy, które popełniła w tym pojedynku.
Maja Chwalińska
Fot. REUTERS/Stephane Mahe

Maja Chwalińska w znakomitym stylu przebrnęła kwalifikacje do Roland Garros, a następnie dotarła aż do wielkiego finału imprezy, w którym musiała uznać wyższość Rosjanki Mirry Andriejewej (3:6, 2:6). Polka skradła serca fanów tenisa na całym świecie.

Zobacz wideo Niebywała historia Chwalińskiej. Przeżyła koszmar, teraz rządzi w Roland Garros

Serwis Chwalińskiej skrytykowany przez Davenport

Nie zabrakło jednak głosów krytyki pod adresem naszej zawodniczki po występie w sobotnim meczu wieńczącym rywalizację w Paryżu. Wśród nich znalazła się trzykrotna triumfatorka Wielkich Szlemów Lindsay Davenport. Amerykanka, która zwyciężała w US Open 1998, Wimbledonie 1999 oraz Australian Open 2000, a na kortach w stolicy Francji jej najlepszym wynikiem był półfinał w 1998 roku, wytknęła 24-letniej Polce zbyt słaby serwis. "Zdecydowanie chcemy, żeby tempo jej pierwszego serwisu wzrosło do 90 mil na godzinę (ok. 145 km/h), i nawet jeśli nie będzie to 110 mil na godzinę (ok. 177 km/h), jak u jej przeciwniczek, to jednak poprawi to niektóre aspekty jej gry. Jej gra opiera się na wyczuciu, ale musi się stale rozwijać jako zawodniczka" - przyznała w podcaście "The Big T".

Chwalińska będzie miała kłopoty w USA?

50-latka przewiduje, iż Polka może mieć problemy na szybkich kortach. Wskazuje na turniej w Cincinnati, który odbędzie się na twardej nawierzchni. Polka będzie miała zapewniony udział w turnieju w drabince głównej. - Myślę, że będzie miała problemy na szybkich kortach, na przykład w Cincinnati, więc zobaczymy, jak szybki będzie tegoroczny US Open. Trochę trudniej będzie jej stworzyć coś, kiedy nie ma się na to czasu - komentowała.

Maja Chwalińska, choć znakomicie spisała się w Roland Garros, nie jest pewna gry w kolejnym wielkoszlemowym turnieju, jakim jest Wimbledon. Polka musi liczyć na decyzję organizatorów, którzy mogą przyznać jej tzw. dziką kartę. W przeciwnym wypadku 24-latka będzie zmuszona do gry w kwalifikacjach, podobnie jak miało to miejsce w Paryżu.

Pewne jest natomiast to, iż Dąbrowianki nie ujrzymy w żadnym turnieju na kortach trawiastych przed imprezą w Londynie. Taką decyzję podjęła wraz ze swoim sztabem jeszcze w trakcie paryskiej imprezy, która dla Polki trwała aż trzy tygodnie, w ramach których rozegrała dziesięć spotkań.

Więcej o: