Sport.pl+

Świat zobaczył narodziny nowej gwiazdy. Spektakularna przemiana Andriejewej

Dominik Senkowski
Mirra Andriejewa i Maja Chwalińska
IMAGO/Pressfocus

Mirra Andriejewa wspięła się na tenisowy szczyt, wygrywając na turnieju Rolanda Garrosa walkę nie tylko z rywalkami, ale przede wszystkim z własnymi demonami. Dziewiętnastolatka, która jeszcze niedawno zmagała się z destrukcyjnymi wybuchami frustracji, w Paryżu dojrzała na oczach świata, w spektakularnym stylu ogrywając Maję Chwalińską w finale i sięgając po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł.

Mirra Andriejewa w spektakularnym stylu sięgnęła po swoje pierwsze wielkoszlemowe trofeum, pokonując w finale Rolanda Garrosa Maję Chwalińską 6:3, 6:2. To triumf nie tylko nad rewelacją turnieju z Polski, ale przede wszystkim nad własnymi ograniczeniami, które jeszcze kilka miesięcy temu niemal zahamowały błyskotliwie zapowiadającą się karierę Rosjanki. Paryski finał był potwierdzeniem, że Andriejewa wraca do miejsca, w którym była już rok temu.

Wiosną 2025 młoda tenisistka zachwyciła świat tenisa. Wygrała wtedy dwa turnieje WTA 1000 z rzędu: w Dubaju i Indian Wells. Ogrywała po drodze m.in. Jelenę Rybakinę, Igę Świątek czy Arynę Sabalenkę. Potem jednak zderzyła się ze ścianą w postaci większych oczekiwań. Do ubiegłorocznego Rolanda Garrosa przystępowała w roli jednej z faworytek. W Paryżu doszła do ćwierćfinału, przegrywając z sensacją imprezy, Lois Boisson.

Jeden przegrany mecz pociągnął kolejne

Tamto niepowodzenie stanowiło moment zwrotny. Na konferencji pomeczowej powiedziała, że pierwszy raz spotkała się z taką presją, że nie potrafiła się w tym odnaleźć. Jeden przegrany mecz pociągnął kolejne. W kolejnych miesiącach szybko odpadała m.in. z Berlina, Bad Homburga, Wuhanu, Ningbo, Pekinu, Montrealu. Wyjątek stanowił właściwie tylko Wimbledon, gdzie doszła do ćwierćfinału. W ostatniej chwili przegrała z Jeleną Rybakiną walkę o miejsce w Turnieju Mistrzyń w Rijadzie.

Problemem nie były tylko gorsze wyniki. Po genialnym początku sezonu przyszły miesiące pełne nerwów, brzydkich zachowań, takich jak obrażanie sędziów, rzucanie rakietą, przeklinanie czy bezmyślne wystrzeliwanie piłek w trybuny. Nieraz także do krwi uderzała się rakietą w udo, czym przypominała swojego rodaka Andreja Rublowa.

W tenisowym środowisku huczało od plotek o możliwym rozstaniu z trenerką, Hiszpanką Conchitą Martinez, a nawet o potencjalnym zatrudnieniu Wima Fissette’a, który po zakończeniu współpracy z Igą Świątek miałby poukładać karierę Rosjanki, jednak ostatecznie jej zespół pozostał w niezmienionym składzie.

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Dlatego Andriejewa imponuje

Martinez po triumfie na kortach Rolanda Garrosa powiedziała: - Mirra jest młoda i uczy się. Pozostała otwarta, poradziła sobie z emocjami, z tymi demonami. Było ich mnóstwo podczas turnieju, ale ostatnio jest znów niesamowita. Ja interweniuję, gdy czuję, że to konieczne. Jeśli nie, pozwalam jej samodzielnie dojść do pewnych wniosków. To moje pierwsze doświadczenie z tak młodą tenisistką. Wciąż ma wiele do poprawy. Jej potencjał jest nieograniczony, więc musi dążyć po więcej.

Conchita Martinez prowadziła wcześniej swoją rodaczkę, byłą liderkę rankingu Garbine Muguruzę, zanim ta zdecydowała się zakończyć karierę. Martinez także była genialną zawodniczką - to w końcu m.in. mistrzyni Wimbledonu 1994 czy finalistka Roland Garros 2000, swego czasu druga rakieta świata.

Podopiecznej z Rosji pomogła przebić swój paryski rezultat. Jak tego dokonały? Andriejewa łączy w sobie ogień i wodę. Potrafi grać mocno i płasko, przypominając w tym Arynę Sabalenkę czy Jelenę Rybakinę, a jednocześnie wykazuje się ogromną różnorodnością - chętnie skraca wymiany i chodzi do siatki, co zawdzięcza częstej grze w deblu, rozwijając tym samym techniczne atuty. W grze deblowej występuje zwykle w parze z Dianą Sznajder, to wicemistrzynie olimpijskie z Paryża w 2024 r.

Mirra jest bardzo młoda, a już doświadczona. Choć Maja Chwalińska jest od niej rocznikowo o sześć lat starsza, daleko jej do doświadczeń, które przeżyła już Andriejewa. - Jesteś tak młoda, a już taka dobra i utalentowana, to denerwujące - śmiała się Polka na ceremonii po finale Rolanda Garrosa.

Rosjanka wciąż ma ogromny potencjał, co w połączeniu z niezłym serwisem i odzyskaną siłą mentalną czyni ją zawodniczką niemal kompletną.

Dziękuje sobie i psychologowi

Po zwycięstwie w finale Mirra Andriejewa nie kryła wzruszenia, podkreślając, że wygrana w turnieju, który oglądała od lat, była jej wielkim marzeniem. Uwagę obserwatorów ponownie przykuły jej nietypowe podziękowania dla samej siebie, co stało się już znakiem rozpoznawczym Mirry. Na konferencji prasowej wyjaśniła, że stało się to dla niej naturalne: - Kiedy powiedziałam to po raz pierwszy, chciałam, żeby wszyscy się śmiali - jaka jestem zabawna, jakie mam poczucie humoru. Ale potem zdałam sobie sprawę: dlaczego nie dziękować samej sobie? Przecież to ja pracuję, to ja walczę z nerwami. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to bardzo ważne, żeby sobie dziękować.

Kluczem do  spektakularnej przemiany okazał się psycholog, z którym Mirra współpracuje od końca 2024 roku. Podziękowała mu w trakcie przemówienia po finale, a potem powiedziała potem na konferencji: - Rozmawialiśmy w zespole i zdecydowaliśmy, że możemy spróbować z psychologiem. Znaleźli mi takiego, który pracował z innymi zawodniczkami - nie mogę podać żadnych nazwisk.

I dodała: - Na początku rozmawialiśmy raz w tygodniu, ale teraz dzwonimy zawsze przed turniejami, a jeśli czegoś potrzebuję w trakcie, jest dostępny. Teraz na przykład byłam bardzo zdenerwowana przed półfinałem i finałem - rozmawialiśmy po 25-30 minut.

- Ma nietypowy sposób komunikacji i prowadzenia współpracy. W grę wchodzi wiele różnych chińskich technik: oddechu, jak się skupić, jak utrzymać koncentrację. Na razie nie mogę powiedzieć o tym więcej. Ale to bardzo niekonwencjonalne podejście do pracy - jak dotąd uważam, że bardzo mi odpowiada i działa - podsumowała rosyjska tenisistka.

Dla statystyków sukces Andriejewej to prawdziwa kopalnia historycznych rekordów. Jest pierwszą Rosjanką z tytułem Wielkiego Szlema od 2014 roku, kiedy to Maria Szarapowa zwyciężyła w Paryżu, a została też czwartą zawodniczką z tego kraju w erze Open (od 1968), która sięgnęła po tytuł w singlu.

Wcześniej tego wyczynu dokonały jedynie Anastazja Myszkina (Roland Garros 2004), Swietłana Kuzniecowa (US Open 2004, French Open 2009) oraz Maria Szarapowa (także Wimbledon 2004, US Open 2006, Australian Open 2008 oraz Roland Garros 2012). 19-letnia Mirra jest najmłodszą mistrzynią na kortach ziemnych od 1992 roku, gdy triumfowała 18-letnia Monica Seles, oraz trzecią najmłodszą mistrzynią Wielkiego Szlema w XXI wieku, wyprzedzając nawet Igę Świątek, a będąc jedynie za Marią Szarapową i Emmą Raducanu. Jest również pierwszą osobą bez podziału na płeć, urodzoną po 2005 roku, która wygrała turniej wielkoszlemowy w grze pojedynczej. To osiągnięcie podkreśla tylko skalę jej talentu.

Co dalej?

Rosjanie mogą się cieszyć, choć z drugiej strony od lat nie brakuje spekulacji, że Mirra w końcu zostawi swoją ojczyznę. Urodzona w Krasnojarsku zawodniczka trenuje częściej na południu Francji czy w Barcelonie, a nie w Moskwie. Kolejne rosyjskie tenisistki zmieniały ostatnio barwy reprezentacyjne - m.in. Daria Kasatkina, Jelena Rybakina, Warwora Graczewa, Polina Kudermietowa czy Anastazja Potapowa. Utrata Mirry Andriejewej stanowiłaby dla tenisowej Rosji cios największy z możliwych.

Przed 19-letnią mistrzynią Rolanda Garrosa kolejne wielkie wyzwania, ale z takim podejściem, wsparciem profesjonalnego sztabu, psychologa i z ustabilizowaną formą fizyczną świat tenisa wydaje się stać przed nią otworem, a jej najlepsze lata prawdopodobnie dopiero przed nią. Paryż zapamięta ją jako 19-latkę, która nie tylko wygrała turniej, ale przede wszystkim walkę z samą sobą, przekuwając demony w paliwo do historycznego triumfu.

Andriejewa udowodniła, że potrafi zarządzać emocjami w najbardziej stresujących momentach, co przy jej technicznych umiejętnościach czyni ją zawodniczką, z którą każda rywalka będzie musiała się liczyć.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...