Maja Chwalińska sensacyjnie dotarła do finału Roland Garros, choć zaczynała rywalizację od pierwszej rundy kwalifikacji. Polka pokonała na swojej drodze m.in. Qinwen Zheng, Elise Mertens, Annę Kalinską, Marię Sakkari czy Dianę Sznajder. W finale czekała na nią Mirra Andriejewa, czyli jedna z najlepszych tenisistek na świecie.
Klasa rywalki była w niedzielne popołudnie zauważalna. Pierwsza partia do piątego gema wyglądała na wyrównaną, lecz później to Andriejewa zaczęła dominować na korcie. Rosjanka zwyciężyła 6:3, a w drugiej odsłonie prowadziła już 5:0. Ostatecznie triumfowała 6:2, pieczętując zdobycie pierwszego wielkoszlemowego tytułu w karierze.
Mimo to w kierunku Mai Chwalińskiej spływa masa pochwał z całego świata. Reprezentantka Polski, która przed trzema tygodniami była dla wielu osób postacią anonimową, dziś jest niezwykle rozpoznawalna. Polka została zaproszona do studia TNT Sports, gdzie siedziała m.in. u boku legendarnego Johna McEnroe'a.
- Niesamowite. John McEnroe siedzi obok mnie - śmiała się Polka, która wciąż nie dowierzała w to, że została wicemistrzynią Roland Garros. W tym momencie między Chwalińską a Amerykaninem wywiązała się ciekawa i zabawna dyskusja.
- Czy ty naprawdę wiesz, kim jestem? - pytał wyraźnie zaskoczony McEnroe.
- Żartujesz sobie? Oczywiście, że wiem! - odparła z uśmiechem na twarzy 24-latka, a następnie wytłumaczyła, kiedy miała okazję obejrzeć 67-latka w akcji.
- Kiedy byłam młodsza, oglądałam sporo tenisa. Takiego vintage [z dawnej epoki - red.]... Przepraszam - nie mogła przestać śmiać się Polka. - Zatem zdecydowanie wiem, kim jesteś - zakończyła.
John McEnroe mógł poczuć się nieco zakłopotany. Były lider światowego rankingu jednak jest znany ze swojego świetnego poczucia humoru, więc z pewnością zapamięta Maję Chwalińską z pozytywnej strony. Co ciekawe, jemu również nie udało się wygrać Roland Garros - w 1984 roku musiał pogodzić się z porażką w finale. Amerykanin ma jednak na swoim koncie trzy triumfy w Wimbledonie oraz cztery w rodzimym US Open.
Zobacz też: Tak zareagowała Chwalińska, gdy zapytaliśmy o to, co zrobił Dawid Podsiadło