Finał Roland Garros zgromadził przed ekranami miliony polskich kibiców. Wszystko ze względu na to, że o wielkoszlemowy triumf grała największa sensacja tegorocznej rywalizacji w Paryżu - Maja Chwalińska. Jej rywalką była zajmująca miejsce w czołowej dziesiątce rankingu WTA Mirra Andriejewa, dla której również to był pierwszy finał Wielkiego Szlema w karierze.
Od początku wiadome było, że to nie będzie łatwe wyzwanie dla Polki. Pierwsze cztery gemy kończyły się przełamaniem. Ostatecznie na dużo wyższe obroty wskoczyła Rosjanka, która wygrała premierową odsłonę 6:3. W drugim secie Andriejewa dominowała na korcie i ostatecznie triumfowała 6:2.
Mimo porażki Chwalińska mogła być z siebie dumna - przez ostatnie trzy tygodnie zyskała olbrzymią rozpoznawalność, zarobiła 1,4 mln euro, a niemal cały tenisowy świat chwali ją za nietuzinkową grę w stylu rodem z lat 70. - tak przynajmniej określiła jej styl legendarna Chris Evert.
Pytanie o Chwalińską podczas konferencji prasowej otrzymała trenerka Andriejewej, Conchita Martinez. Hiszpanka nie ukrywała, że dobrze przygotowała swoją podopieczną do meczu przeciwko Polce. O 24-latce jednak mówiła w superlatywach.
- Starałyśmy się utrzymać rutynę. Oglądałam nagrania, mecze, patrzyłam na statystyki. Dobrze było wcześniej zobaczyć ją na żywo. To bardzo trudna rywalka. Nie zagrywała tylu skrótów przy siatce, co w poprzednich meczach. Gra Mirry sprawiła jej duże trudności - zauważyła Martinez, cytowana przez rosyjski Championat.
- Musiałyśmy być agresywne, ale jednocześnie cierpliwe. Myślę, że Mirra zaczęła lepiej wyglądać po piątym gemie. Przygotowałam ją najlepiej, jak tylko mogłam, dałam jej sporo informacji. Podczas treningu była trochę przytłoczona przez emocje, ale to moja praca. Na rozgrzewce była już gotowa - dodała na temat przygotowań.
Conchita Martinez w trakcie swojej kariery zawodniczej największe sukcesy odnosiła w deblu - jest dwukrotną wicemistrzynią i jednokrotną brązową medalistką olimpijską. W grze pojedynczej ma na swoim koncie jeden wielkoszlemowy tytuł - w 1994 roku pokonała w finale Wimbledonu Martinę Navratilovą. W finale Roland Garros z kolei przegrała w 2000 roku przeciwko Mary Pierce. Dziś jako trenerka Mirry Andriejewej może poszczycić się kolejnym wielkim osiągnięciem.
Zobacz też: Andriejewa pokonała Chwalińską w finale RG. Oto reakcja Djokovicia