Rosjanka bez litości dla Chwalińskiej. "Zawodniczki ją zmiażdżą"

Maja Chwalińska była bez wątpienia największym objawieniem tegorocznego Roland Garros. Pomimo porażki z Rosjanką Mirrą Andriejewą Polka opuszcza Paryż z podniesioną głową. Na temat gry 24-latki oraz jej przyszłości wypowiedziała się rodaczka Andriejewej - Anastazja Piwowarowa.
Mirra Andriejewa i Maja Chwalińska
IMAGO/Pressfocus

Jeszcze trzy tygodnie temu Maja Chwalińska w najpiękniejszych snach nie mogła przypuszczać, co przyniosą jej kolejne dni w Paryżu. 24-latka, która zadebiutowała w drabince głównej Roland Garros, dotarła aż do finału imprezy, gdzie uległa Mirze Andriejewej. "Szkoda, że nie zobaczyliście lepszego meczu, ale Mirra była za dobra, to jej wina. Dałam z siebie wszystko, przepraszam. Na pewno nie zapomnę tych trzech tygodni. Paryż będzie na zawsze w moim sercu" - przyznała Polka w wypowiedzi podczas ceremonii wieńczącej turniej.

Zobacz wideo Niebywała historia Chwalińskiej. Przeżyła koszmar, teraz rządzi w Roland Garros

Wielkie imprezy przed Chwalińską

Chwalińska po imprezie w stolicy Francji zanotuje awans o aż 93 pozycje w rankingu WTA. W najnowszym zestawieniu, które zostanie opublikowane w poniedziałek 8 czerwca, Dąbrowianka znajdzie się na 21. miejscu. Taki stan rzeczy z marszu kwalifikuje naszą zawodniczkę do najlepszych turniejów. Wyjątkiem jest Wimbledon, do którego listy startowe zostały zamknięte przed rozpoczęciem Roland Garros, kiedy Maja zajmowała 114. miejsce w rankingu. Jedyną szansą jest tzw. dzika karta, o którą stara się sztab reprezentantki Polski. Decyzja w tej sprawie zapadnie w najbliższych dniach, zaś sam Wimbledon startuje już 29 czerwca.

Rosjanka bez litości dla Polki

W związku z powyższym na temat Chwalińskiej wypowiedziała się rosyjska tenisistka Anastazja Piwowarowa. 36-latka w swojej karierze dotarła w 2010 roku do trzeciej rundy francuskiego Wielkiego Szlema. W rozmowie z Championat.com zawodniczka odniosła się do wydarzeń z sobotniego finału. - Uważam, że finał Rolanda Garrosa był bardzo przewidywalny. To był dziesiąty mecz Polki, nie grała na tym poziomie w finale i nigdy wcześniej nie mierzyła się z zawodniczką z czołowej dziesiątki. Myślę, że Kalinska była najwyżej notowaną zawodniczką, z którą przyszło jej się zmierzyć w całym turnieju. Miała dużo szczęścia z losowaniem - oceniła.

Urodzona w Moskwie tenisistka podzieliła się także swoimi spostrzeżeniami na temat stylu gry Polki. - Gra bardzo ciekawie i nietypowo jak na kobiecy tenis. Myślę, że to duży plus, że ma tak zróżnicowany styl. Ale na tym poziomie nie będzie jej łatwo, bo brakuje jej szybkości - silniejsze zawodniczki ją zmiażdżą - wyrokowała.

Maja Chwalińska zapowiedziała wraz ze swoim sztabem, iż przed Wimbledonem nie rozegra żadnego turnieju na kortach trawiastych. W najbliższych dniach planuje rozbrat z rakietą, by odpocząć po wyjątkowo intensywnych tygodniach w Paryżu, podczas których rozegrała dziesięć spotkań.

Więcej o: