Trzy tygodnie - tyle wystarczyło, aby życie Mai Chwalińskiej diametralnie się zmieniło. Polska tenisistka rozegrała "turniej życia" w tegorocznym Roland Garros. Przebiła się przez kwalifikacje, a następnie kolejne rundy drabinki głównej turnieju i dotarła aż do finału imprezy, stając się jednocześnie pierwszą zawodniczką w erze Open, która tego dokonała. Jej piękna historia zakończyła się porażką w finale z Mirrą Andriejewą.
Rozpoznawalności naszej tenisistki rosła z dnia na dzień. Media nad Wisłą opisywały fenomen skromnej zawodniczki. Im bliżej końca turnieju wielkoszlemowego, tym więcej miejsca naszej rodaczce poświęcały także media z całego świata. Nie inaczej było po samym finale. Chwalińska została zaproszona do studia stacji TNT Sports przed niedzielnym finałem pomiędzy Alexandrem Zverevem a Flavio Cobollim.
Prowadzący rozmowę poruszył kwestię tego, jakim zainteresowaniem w Polsce cieszyły się kolejne pojedynki 24-latki na mączce w Paryżu. Według niektórych informacji spotkania z udziałem tenisistki rodem z Dąbrowy Górniczej miały gromadzić większą publikę przed telewizorami aniżeli te z udziałem Igi Świątek w poprzednich latach.
- Cudownie jest mieć takie wsparcie. Szczerze mówiąc, nie do końca wiem, co zrobiłam, aby na to zasłużyć. Jestem bardzo wdzięczna. Czuję, że tenis i generalnie sport polega na czymś więcej niż tylko zwycięstwach i porażkach. Chodzi o ludzi, o ich historie. Cieszę się, że mogę dzielić się tą pasją, widzieć emocje, które wywołuje moja gra. To wspaniałe uczucie - przyznała finalistka tegorocznego Roland Garros.
Tuż obok Polki w studiu siedział legendarny Andre Agassi. 56-latek urodzony w Las Vegas w swojej karierze zawodniczej ośmiokrotnie triumfował w turniejach wielkoszlemowych. Do zwycięstw w Paryżu (1999) oraz Wimbledonie (1992) dołożył cztery w Australian Open (1995, 2000, 2001, 2003) oraz dwa w US Open (1994, 1999). Agassi w pięknych słowach zwrócił się do Polki. - Jeśli nie wiesz, dlaczego na to zasłużyłaś, to pomogę ci. Dotarcie do finału takiego turnieju to jedno z najtrudniejszych wyzwań. Nie musisz przejmować się tymi wszystkimi artykułami, tym, co mówią inni. Rozwijaj się, rób swoje, ponieważ masz wyjątkowy dar do tego sportu - powiedział Amerykanin.
Na słowa legendy żartobliwie odpowiedziała Chwalińska. - Andre, przestań - wypaliła.
Maja Chwalińska po życiowym występie w Paryżu awansowała w rankingu WTA aż o 93 pozycje. Do turnieju głównego przystępowała zajmując 114. miejsce, zaś w najnowszym zestawieniu, które oficjalnie zostanie opublikowane w poniedziałek, 24-latka klasyfikowana będzie na 21. lokacie. Liderką pozostała Aryna Sabalenka - przed Jeleną Rybakiną oraz Igą Świątek.