Wietrzne warunki i będąca w świetnej dyspozycji rywalka, która jest jednym z największych talentów światowego tenisa - to było zbyt wiele dla Mai Chwalińskiej. Polka, choć wyraźnie przegrała w finale Roland Garros, jest chwalona przez niemal cały tenisowy świat, a gratulacje spływają do niej z każdej strony. Także od Mirry Andriejewej.
- Gratulacje Maja. Miałaś niesamowity turniej, trzy tygodnie, pokonałaś tyle wspaniałych zawodniczek. Wykonaliście niesamowitą robotę, świetną pracę. Jesteś bardzo trudną rywalką, nie chciałabym grać z tobą jeszcze raz. Życzę ci wszystkiego najlepszego. No dobra, mam nadzieję, że w przyszłości zagramy więcej finałów - mówiła Rosjanka.
I nie da się ukryć, że triumfatorka Roland Garros mogłaby nauczyć nieco dyplomacji swoich rodaków. Bo choć większość obserwatorów francuskiego turnieju wielkoszlemowego była zachwycona tym, w jakim stylu Chwalińska dotarła do finału, to jednak nie wszystkim się to spodobało.
Mowa o Andrieju Czerwiczence, czyli byłym prezesie Spartaka Moskwa, który był gościem Match TV. Po zakończonym spotkaniu oczywiście pochwalił Andriejewą i nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie słowa, jakich użył w kontekście gry Chwalińskiej.
- Andriejewa wykonała dobrą robotę. Udało jej się pokonać Polkę, która grała obrzydliwego tenisa. Chwalińska rzucała takie podania, returnowała niewygodne piłki. W takiej sytuacji można zacząć wpadać w panikę. Tacy tenisiści są zazwyczaj wygłodniali - stwierdził, cytowany przez sportbox.ru.
- Mirra czasem odpowiadała w podobny sposób. Zagrywała ohydne "pół-świece" i udało jej się nie popaść w psychozę. Przy wyniku 5:2 w drugim secie udało jej się pozbierać i pokazać dojrzałą jak na swój wiek grę - dodał.
Przypomnijmy, że stylem gry Chwalińskiej oczarowana była m.in. Chris Evert, czyli jedna z najwybitniejszych tenisistek w historii. - Uwielbiałam patrzeć, jak gra - dawała mnóstwo rozrywki, była wszechstronna i tworzyła zagrania, jakich nie widzieliśmy od lat 70. - powiedziała.
Słowa Czerwiczenki można uznać za pochwałę dla Andriejewej, która poradziła sobie z niewygodnymi zagraniami Polki. Choć pewnie można było użyć do tego dużo bardziej trafionego wyrażenia niż "obrzydliwy tenis".
Zobacz też: Dwa dni gry, trzy sety i trzy tie-breaki! Szalony mecz Majchrzaka o finał