- Trzeba będzie na jakiś wyłączyć telefony, bo to wszystko jest miłe i sympatyczne, ale przez ostatnie trzy tygodnie nawet nie było czasu pozbierać myśli – powiedział po finale Rolanda Garrosa Piotr Szczypka i odetchnął. Ale menedżer Mai Chwalińskiej oraz właściciel i prezes klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, gdzie od początku kariery trenuje Maja, tak naprawdę nie może wyłączyć telefonu. Bo ciągle odbiera telefony z biznesowymi propozycjami.
Chwalińska w sobotę przegrała finał Rolanda Garrosa z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Ona po fantastycznym turnieju odpocznie na pewno. W trzy tygodnie rozegrała w Paryżu 10 meczów – trzy w kwalifikacjach i siedem w turnieju głównym. Jako pierwsza w historii French Open ruszając tak wcześnie dotarła aż do finału. Po takiej dawce grania musi się zregenerować.
- Już wypisaliśmy ją ze wszystkich turniejów przed Wimbledonem. Zrobimy wszystko, żeby jak najlepiej odpoczęła, a najlepiej zrobi to, odkładając rakietę na kilka dni, a potem spokojnie wracając do treningu – mówił Szczypka grupce dziennikarzy, z którymi tradycyjnie, jak po poprzednich meczach Chwalińskiej, spotkał się pod Court Philippe Chatrier.
Menedżer ma nadzieję, że tenisistka będzie mogła spokojnie szykować się do turnieju głównego w Wimbledonie. Maja jest zgłoszona do kwalifikacji, bo kiedy tworzono listy startowe była dopiero 114. w światowym rankingu (teraz jest 21.) i załapała się jedynie do nich. Ale Polski Związek Tenisowy i team Mai już kilka dni temu wspólnie wysłali wniosek o dziką kartę dla niej do turnieju głównego.
– Zdaje się, że 15 lub 16 czerwca zbierze się grono, które decyduje o dzikich kartach. Spokojnie czekamy, z nadzieją, że znany menedżer Wiktor Archutowski [prowadził karierę sióstr Radwańskich - red.] pomoże – powiedział nam Szczypka. I dodał, że nie wie czy Maja będzie trenowała do Wimbledonu na jakichś kortach trawiastych w Polsce, czy jednak gdzieś za granicą. – W Polsce może nie mieć spokoju – zauważał.
Menedżer Chwalińskiej liczy na pomoc kolegi po fachu z dziką kartą dla Mai, natomiast sam musi sobie poradzić w innej nowej kwestii dotyczącej finalistki Rolanda Garrosa.
- Dostaję bardzo dużo informacji od sponsorów zainteresowanych Mają. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się aż tylu, więc jestem za to wszystko wdzięczny i wszystkim staram się odpisać. Co w sumie nie zawsze jest możliwe, bo to idzie w setki, a jestem z tym sam – powiedział Szczypka. - Jest bardzo dużo fajnych ofert, świetnych ofert. Spisujemy to wszystko, wracamy do Polski i będziemy się ze wszystkimi spotykać, żeby wybrać najlepsze opcje i jak najlepiej zabezpieczyć Maję – dodał.