Katarzyna Kawa "odpaliła" się po sukcesie Chwalińskiej. Gorzkie słowa

- Dlaczego w polskim sporcie wciąż mamy 'kopciuszki'? Ilu przyszłych mistrzów/finalistów nigdy nie poznamy, bo zabraknie im wsparcia, zanim zdążą odnieść sukces? - zastanawiała się Katarzyna Kawa. Polska tenisistka zadała serię pytań na Instagramie. Zrobiła to przy okazji wielkiego sukcesu Mai Chwalińskiej na Roland Garros.
TENNIS-FRENCHOPEN/
Fot. REUTERS/Stephanie Lecocq

"Maja Chwalińska z przegranym finałem, ale wygranym turniejem", "OGROMNE brawa dla Mai, która przypomniała wszystkim, jak skuteczny może być piękny tenis", "Dziewczyno, oczarowałaś cały tenisowy świat" - pisali rozemocjonowani eksperci po wielkim sukcesie polskiej tenisistki. Choć w finale Roland Garros uległa 3:6, 2:6 Mirrze Andriejewej, to zasługuje na wielkie brawa. Pokazała charakter i determinację, rozgrywając aż 10 meczów i eliminując wiele gwiazd! 

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Katarzyna Kawa reaguje na sukces Mai Chwalińskiej. Takich głosów brakuje

Cały świat zaczął gratulować Chwalińskiej. Zrobiły to również jej rywalki, m.in. Iga Świątek. Na podobny gest zdobyła się Katarzyna Kawa. Zrobiła jednak coś więcej. Podzieliła się pewną refleksją, zwracając uwagę na kluczową kwestię. "Wszyscy kochamy piękne historie. Finał Roland Garros Mai jest tego najlepszym dowodem. Sama płakałam ze wzruszenia, oglądając jej mecze. Ale sukces Mai skłania mnie do zadania kilku niewygodnych pytań" - zaczęła Kawa w obszernym wpisie na Instagramie.

"W mediach mówi się dziś o historii Kopciuszka. Dlaczego w polskim sporcie wciąż mamy 'kopciuszki'? Tak utalentowane, tak zdeterminowane osoby, z ogromnym potencjałem. Ile takich historii nigdy nie doczeka się szczęśliwego zakończenia? Ilu przyszłych mistrzów/finalistów nigdy nie poznamy, bo zabraknie im wsparcia, zanim zdążą odnieść sukces?" - zastanawiała się tenisistka. Co jest tym problemem, na który wskazała Kawa? Ano kwestia sponsoringu, a więc m.in. wsparcia finansowego. Ale nie tylko. Właśnie z tym problemem przed Roland Garros mierzyła się Chwalińska. Musiała liczyć się z niemal każdym groszem i mocno starać się o to, by stać ją było na udział w turniejach na całym świecie. A jest o wiele więcej osób w takiej sytuacji, a nawet i w gorszej.

Zobacz też: Oto co Marta Nawrocka napisała Chwalińskiej po finale. 

To właśnie próbowała uzmysłowić Kawa. "Sukcesy sportowców potrafią jednoczyć tysiące ludzi. Szkoda tylko, że tak rzadko widzimy, jak bardzo oni potrzebują pomocy również na długo przed wielkimi zwycięstwami" - pisała. "Dlaczego w Polsce wciąż tak trudno o sponsoring sportu, nawet mimo istnienia tzw. ulgi sponsoringowej?" - pytała Kawa, po czym błyskawicznie tłumaczyła. "Ale wsparcie to nie tylko pieniądze. To także wiara, zaufanie i obecność wtedy, gdy wyników jeszcze nie ma, a marzenia są większe niż możliwości" - podkreślała.

Następnie wygłosiła jednoznaczny apel. "Może właśnie dlatego warto dostrzegać i wspierać ludzi nie tylko wtedy, gdy wygrywają, ale również wtedy, gdy dopiero budują swoją drogę do sukcesu. Bo każda wielka historia, którą dziś podziwiamy, zaczęła się dużo wcześniej - w momencie, gdy ktoś uwierzył, zanim uwierzył cały świat" - puentowała. 

 

Internauci poruszeni wpisem Kawy. Błyskawiczna reakcja

Te słowa błyskawicznie zyskały poklask wśród internautów. "Dokładnie tak jest Kasiu. Może to historia Mai będzie tą, która coś zmieni w pomocy dla sportowców" - pisała Klaudia Jans-Ignacik. "100 procent prawdy", "Wielkie dzięki Kasiu za mądre słowa", "Mądre słowa Kasia... dobre pytanie powinno prowokować do myślenia i takie zadałaś!", "Piękne słowa i jakże prawdziwe!", "Dziękuję za ten odważny post", "Kasia, dobrze powiedziane" - pisali pozostali internauci.

Teraz przed Chwalińską Wimbledon. Już wiadomo, że nie wystąpi w żadnym turnieju poprzedzającym imprezę wielkoszlemową. Pytanie, od jakiego etapu wystartuje w Londynie. Czy będzie musiała grać w kwalifikacjach, a może otrzyma "dziką kartę"? Przekonamy się niebawem!

Więcej o: