Agent Chwalińskiej zdradza tajemnice. To dlatego nie ma sponsora na stroju

Stephane Gurov, szef agencji Top Five Management, która zarządza interesami Mai Chwalińskiej, opowiedział w "L'Equipe" o odkryciu finalistki Rolanda Garrosa. Nie zabrakło też tematu sponsorów i tego, jak dotychczas ciężko było polskiej tenisistce. - Nikt nie jest gotów postawić na ciebie, gdy zajmujesz 114. miejsce w rankingu - podkreślił.
Maja Chwalińska
Fot. REUTERS/Stephane Mahe

Maja Chwalińska jest na ustach kibiców z całego świata. Polka jako pierwsza kwalifikantka w historii awansowała do finału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Żeby mieć możliwość walki o tytuł, musiała wygrać aż dziewięć spotkań. Wiadomo już, że w rankingu WTA przesunie się ze 114. miejsca na co najmniej 21. pozycję, a jeśli pokona Mirrę Andriejewą, to wejdzie na 14. lokatę. 

Zobacz wideo 14-letnia Maja Chwalińska o tenisowych marzeniach

Gurov przypomina o słowach Chwalińskiej dotyczących hotelu

Interesami polskiej tenisistki zarządza Top Five Management, a jej szefem jest Stephane Gurov. W rozmowie z "L'Equipe" wspomniał moment, w którym dowiedział się o Polce. Podkreślił, że kluczową rolę odegrał tutaj Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej. 

- Mamy sieć kontaktów w całej Europie, a skauci powiadomili nas pod koniec 2024 roku o zawodniczce w Bielsku-Białej, na granicy z Czechami - powiedział.

Chwalińska zyskała rozpoznawalność, kibice ją pokochali, ale co istotne, będzie miała teraz oddech finansowy. W przeszłości trudno było pozyskiwać pieniądze od sponsorów, a gra w turniejach niskiej rangi nie pozwalała na spokojne życie. 

- Było w tym trochę przekory, gdy powiedziała, że sponsor opłaca jej noce hotelowe, ponieważ zakwaterowanie zapewnia sam turniej - śmieje się Gurov, ale zwraca uwagę na to, że żartobliwa wypowiedź Polki jest istotna.

- Była to raczej symboliczna uwaga, dobrze oddająca sposób myślenia zawodników z drugiego szeregu, którzy muszą bardzo uważać na wydatki i żyją w pewnych wyrzeczeniach, aby móc utrzymać się ze sportu. To pokazuje, przez co przeszła i z jakimi trudnościami musiała się mierzyć. Z jednej strony cieszy fakt, że teraz wszyscy chcą dołączyć do tego pociągu, który już ruszył, ale z drugiej strony pokazuje to pewną... jak by to powiedzieć? Bezlitosność środowiska tenisowego. Nikt nie jest gotów postawić na ciebie, kiedy zajmujesz 114. miejsce na świecie - dodał.

Gurov mówi o "Majomanii". Teraz sponsorzy uderzają drzwiami i oknami

- Miała bardzo małych, lokalnych sponsorów, ponieważ nawet w Polsce niewiele osób się nią interesowało, bo wszyscy mieli Igę Świątek. Obraz sytuacji całkowicie się zmienił wraz z tą "Majomanią", ale powiedziałbym, że tak właśnie działa biznes. Wszystko zaczęło nabierać rozpędu po jej zwycięstwie nad Parry. Otrzymaliśmy co najmniej dwadzieścia zapytań. Wchodzimy w decydującą fazę, ale najważniejsze jest, by ją przed tym wszystkim chronić, przynajmniej do czasu, aż sytuacja wyklaruje się w najbliższych tygodniach. Przy tylu propozycjach trzeba zachować ostrożność i nie podejmować pochopnych decyzji. Mogę jednak potwierdzić jedno - nie będzie już musiała płacić za swoje stroje - dodał z uśmiechem.

Gurov podkreślił również, że sponsorzy wręcz hurtowo zgłaszają się teraz do Chwalińskiej. Agencja jednak nie podejmuje żadnych nerwowych ruchów. 

- Niektórzy sponsorzy zgłaszali się już z chęcią współpracy od samego finału, ale odpowiedzieliśmy stanowczo: absolutnie nie, to nie jest moment na zmienianie jej przyzwyczajeń. Jedyną zmianą jest to, że do finału eskortują ją ochroniarze. To dziewczyna, która potrafi się odciąć od wszystkiego. Jest całkowicie odporna na presję, medialny szum i plotki z zewnątrz. Ma w sobie pewną świeżość. To po prostu jej nie dotyka. Jest w niej spokój i pewnego rodzaju izolacja od zewnętrznego świata. Jej trener, Jaroslav Machovsky, zna ją doskonale i ma wyjątkowy dar zdejmowania presji z takich sytuacji. Podobnie jak ona podchodzi do wszystkiego krok po kroku - skwitował.

Czytaj także: Koszmarna kontuzja na Roland Garros. Są nowe informacje

Mecz finałowy z Mirrą Andriejewą rozpocznie się o godz. 15:00. Niezależnie od wyniku, dla wielu kibiców Polka już jest zwyciężczynią turnieju. 

Więcej o: