Anna Kalinska i Diana Sznajder - te dwie rosyjskie tenisistki wyeliminowała z Roland Garros Maja Chwalińska. W sobotnim finale będzie mogła pokonać trzecią - Mirrę Andriejewą. Nic więc dziwnego, że Polką w szczególny sposób zainteresowały się rosyjskie media. Obszerny artykuł poświęcił jej m.in. tamtejszy portal Championat.com.
"Historia Mai w Roland Garros przypomina prawdziwą bajkę" - napisali o niej Rosjanie, którzy podkreślali, że: "jej nazwisko było mało znane nawet tym, którzy uważnie śledzą tenis". Jak odnotowali, nawet w tym sezonie Chwalińska rzadko kiedy startowała w turniejach WTA Tour. Częściej można było ją oglądać z Challengerach, a jej największym osiągnięciem był ćwierćfinał turnieju WTA 250 w Klużu-Napoce. Do zawodów w Indian Wells, Miami, Madrycie i Rzymie w ogóle nie przystąpiła. W Paryżu było już inaczej, bo wzięła udział w kwalifikacjach. - Wykorzystała swoją szansę i awansowała do turnieju głównego, ale przez długi czas nikt nie traktował jej poważnie - dodali.
Dziennikarze odnotowali rzecz jasna, że Chwalińska stała się pierwszą kwalifikantką, która awansowała do finału Roland Garros w erze open oraz drugą, która zrobiła to w turnieju rangi Wielkiego Szlema po Emmie Raducanu (Brytyjka w 2021 r. wygrała US Open - red.). Oprócz ciekawostek statystycznych mocno zainteresowała ich biografia Polki, a zwłaszcza jej początki. Uznali je nawet za coś "wyjątkowego".
Zobacz też: Finał Roland Garros "rozstrzygnięty"? Tak widzą mecz Chwalińska - Andriejewa
Rosjan zaintrygowało, że Chwalińska praktycznie od początku przygody z tenisem nie miała lekko pod względem finansowym. Musiała korzystać z państwowych programów oraz pomocy sponsorów. - Rodzina tenisistki nie ma nic wspólnego ze sportem zawodowym i można ją śmiało uznać za typową klasę robotniczą. (...) Oczywiście środki finansowe rodziców nie wystarczały, żeby utrzymać karierę tenisową córki - czytamy.
Innym poruszonym wątkiem było jej przejście do rywalizacji z seniorkami. Działo się to w podobnym czasie co w przypadku Igi Świątek. Różnica była taka, że Świątek zaledwie kilka dni po swoich 19. urodzinach sięgnęła po swój pierwszy triumf w Roland Garros, a Chwalińska przeżywała wtedy ogromny kryzys. - Sześć miesięcy młodsza Maja, w tym samym wieku, zrobiła sobie przerwę w karierze i przyznała, że od dwóch lat zmaga się z depresją, której główną przyczyną były nawracające kontuzje - relacjonował Championat.com.
Biorąc pod uwagę te okoliczności, dziennikarze jeszcze bardziej docenili osiągnięcie Polki. Ich uznanie wynika jednak nie tylko z tego, przez co musiała przejść, ale też tego, jak prezentuje się na korcie. - Wielu podziwia Chwalińską za jej grę i ogólnie przyjemną postawę, która sprawia wrażenie osoby miłej i łagodnej. Jednak niektórzy tenisowi esteci krytykują jej niekonwencjonalny styl. Polka jest leworęczna i mierzy 164 cm wzrostu, a to nie są idealne warunki do gry w tenisa. Nie może więc liczyć na taką samą siłę jak Aryna Sabalenka. Maja rekompensuje to inteligentną grą taktyczną, niekonwencjonalnymi rozwiązaniami, umiejętnością zmiany tempa i przełamywania, wysoką rotacją oraz wysokością i kierunkiem piłki - podsumowali Rosjanie.