Maja Chwalińska jako pierwsza w historii kwalifikantka awansowała do finału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Polka zagrała już w Paryżu dziewięć spotkań, tracąc zaledwie jednego seta. Za nią m.in. fantastyczny półfinałowy pojedynek z Dianą Sznajder zakończony triumfem 7:6 (4), 6:4. Chwalińska gra w sposób różnorodny, kombinacyjny, co sprawia przeciwniczkom spore problemy.
W finale Polka zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Rosjanka w dwóch ostatnich spotkaniach straciła zaledwie siedem gemów. Najpierw pokonała Soranę Cirsteę 6:0, 6:3, a następnie Martę Kostiuk 6:1, 6:3. W tych pewnie wygranych meczach Andriejewa jednak nie ustrzegła się wielu błędów. Na uwagę zasługuje choćby statystyka z potyczki przeciwko Kostiuk, gdzie Rosjanka mimo wysokiego wyniku, popełniła aż 22 niewymuszone błędy przy 14 winnerach.
Chwalińską natomiast trudno jest przechytrzyć na korcie. Polka w porównaniu do wielu rywalek błędów notuje bardzo mało. Rozpoczynała turniej w Paryżu jako 114. tenisistka świata, a teraz wiadomo, że przesunie się co najmniej na 21. lokatę w rankingu WTA.
"Znałem ją głównie jako koleżankę z reprezentacji Polski, która przyłożyła worek lodu do głowy Igi Świątek podczas wyjątkowo zaciętego meczu United Cup. Zaczęłam zwracać uwagę na Chwalińską, gdy pokonała dwie znakomite przeciwniczki, Zheng Quinwen i Elise Mertens, identycznymi wynikami 6:4, 6:0" - pisze Steve Tignor z Tennis.com.
Ekspert z branżowego portalu wydaje się jednak pod jeszcze większym wrażeniem tego, jak na korcie prezentuje się najbliższa rywalka polskiej tenisistki.
"Od czwartej rundy Andriejewa wykorzystuje potężny serwis i znakomite wydłużenie ruchu przy uderzeniach z głębi kortu, by prowadzić nieustanny, ale nigdy nierozważny atak. Łączy siłę, głębokość, rotację i bezpieczny margines nad siatką, budując dla siebie coś w rodzaju twierdzy na linii końcowej" - dodał.
Tignor przyznał również, że Rosjanka bez większego ryzyka nieustannie wywiera presję na rywalkach, trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób można rozmontować jej grę.
Czytaj także: Arnaldi poddał mecz w półfinale Rolanda Garrosa. Powiedział, jak było
"Na ile Chwalińska będzie w stanie zakłócić grę Andriejewej i wytrącić ją z imponującego rytmu, w jakim znajduje się obecnie? Czy jej wysokie piłki, slajsy i skróty wybiją Rosjankę z uderzenia i wprawią ją w frustrację? A może ciężkie uderzenia z głębi kortu w wykonaniu Andriejewej okażą się zbyt wymagające dla niższej Polki, zmuszając ją przez większość czasu do defensywy?" - zastanawia się Tignor.
Dziennikarz ostatecznie postawił na Andriejewą, choć liczy na wyrównany pojedynek. Ósma zawodniczka rankingu WTA jest faworytką spotkania, ale Chwalińska nie raz napsuła sporo krwi faworyzowanym tenisistką. Początek finału w sobotę o godz. 15:00.