Ostatnie trzy tygodnie są dla Mai Chwalińskiej najpiękniejszym czasem w jej sportowej karierze. Polka w bardzo dobrym stylu najpierw awansowała do drabinki głównej Roland Garros po raz pierwszy w historii, a w samej docelowej imprezie jest już sensacyjnie w wielkim finale. W nim zmierzy się w sobotnie popołudnie z Mirrą Andriejewą.
Wciąż jednak nie są znane losy naszej zawodniczki podczas kolejnego turnieju wielkoszlemowego, którym jest Wimbledon. Turniej rozgrywany na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie rozpocznie się 29 czerwca i potrwa do 12 lipca. W związku z tym, iż lista startowa została zamknięta przed rozpoczęciem imprezy w Paryżu, Maja Chwalińska z racji tego, iż zajmowała wówczas miejsce poza czołową setką rankingu WTA nie może liczyć na awans do turnieju bez gry w kwalifikacjach. W tym przypadku jedynym sposobem, aby uniknąć grania w eliminacjach jest przyznanie Dąbrowiance tzw. dzikiej karty.
Polski Związek Tenisowy poinformował w ostatnim czasie, iż wraz ze sztabem 24-latki zwrócił się do organizatorów londyńskiej imprezy o jej przyznanie. Głos w tej sprawie zabrał także menedżer zawodniczki, Piotr Szczypka. - Dzisiaj właśnie wypełnialiśmy wniosek, napisaliśmy już pismo z Polskim Związkiem Tenisowym, więc czekamy na jakąś odpowiedź. Uruchomiliśmy wszystkie możliwe kanały, więc wierzymy, że się uda - przyznał w rozmowie z TVN24.
Ponadto w tej samej sprawie działa były menedżer Agnieszki Radwańskiej, Brytyjczyk Victor Archutowski. W przeszłości dzięki jego staraniom obydwie siostry Radwańskie oraz Wiktoa Azarenka otrzymały od organizatorów Wimbledonu "dzikie karty".
W przypadku zwycięstwa w sobotnim finale przez Maję Chwalińską o tego typu wyróżnienie może być jej jeszcze łatwiej.
Początek finałowego starcia Polki z Mirrą Andriejewą w sobotę 6 czerwca o godzinie 15:00. Relacja tekstowa na żywo z tego wydarzenia będzie dostępna na "Sport.pl" oraz w aplikacji mobilnej "Sport.pl LIVE".