Maja Chwalińska jest bez wątpienia wielką bohaterką polskiego sportu w ostatnich kilkunastu dniach. Po awansie do finału tegorocznego French Open Polka zyskała gigantyczną popularność. W stolicy Francji gra w niezwykle konsekwentny sposób i emanuje wielkim spokojem.
Takie historie w sporcie zdarzają się, ale są niezwykle rzadkie. Maja Chwalińska (114. WTA) z drugiej setki rankingu WTA już awansowała na 21. miejsce. Poza tym zyskała rozpoznawalność, a także znacznie poprawiła swoją sytuację finansową. W sobotę pod niebem Paryża może sięgnąć gwiazd.
Tenisistka z Dąbrowy Górniczej ma w nogach i głowie już dziewięć meczów w Roland Garros. Rywalizuje w turnieju od 18 maja, a więc od pierwszego spotkania eliminacyjnego. I zakończy go po, miejmy nadzieję, kapitalnej walce z Rosjanką Mirrą Andriejewą (8. WTA). Czy nawiąże do czterokrotnych triumfów w Paryżu Igi Świątek?
- Wygłosiłem kiedyś takie zdanie, za które wylał się na mnie kubeł hejtu od kościoła Igi Świątek, że mnie się bardziej podoba tenis Mai Chwalińskiej niż Świątek. Nie zdążyłem wziąć drugiego oddechu, żeby powiedzieć, że jednocześnie bardziej podoba mi się miejsce Igi w rankingu, bo ona była wtedy pierwsza, a Maja dwusetna. Już dostałem po łbie - powiedział ekspert Eurosportu Tomasz Wolfke w Kanale Zero.
- Jest coś fenomenalnego w tenisie tej dziewczyny. Musiała nauczyć się wygrywać sprytem, kombinowaniem i przewidywaniem zamiaru przeciwniczek. Wygrywać bardzo zmienną grą, która nie pozwala rywalkom złapać rytmu. A one wszystkie grają tak samo. W czołowej setce jest tylko jedna zawodniczka, która gra inaczej i ona nazywa się Tatjana Maria - podkreślił.
Co stoi za tak wielką przemianą sportową Chwalińskiej, którą przed French Open znali tylko najbardziej wytrawni obserwatorzy kobiecego tenisa?
- Majka jest wycieniowana, na pewno straciła kilka kilogramów. Ale również widać, że nauczyła się odpoczywać. W sporcie wyczynowym na najwyższym poziomie regeneracja jest kluczowa. Do tej pory z Mają było tak - takie dochodziły głosy - że gdy przegrywała, to chciała jak najszybciej się odegrać, wpadała w kołowrotek i to była jej spirala śmierci - zaznaczył Wolfke.
- Jej zawodowa kariera trwa siedem lat. Takie coś się zdarza: Magdzie Linette przebicie się do setki też zajęło tyle czasu. Nie wszyscy mają tak szybko eksplodujący talent jak ten Igi Świątek, która jako 19-latka wygrała pierwszy raz w Paryżu - przypomniał.
W sobotnim finale 6 czerwca Maja Chwalińska zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Początek o godzinie 15. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.