To, co zrobiła Maja Chwalińska, zapisało się złotymi zgłoskami w historii polskiego i światowego sportu. 24-latka jednak nie zamierza się zatrzymywać i już w sobotę 6 czerwca zagra w finale wielkoszlemowego turnieju w stolicy Francji.
- Ogólnie mecz był bardzo trudny. Wielkie pochwały dla Mai, bo grała niesamowicie. Czuję, że obie zagrałyśmy bardzo dobry tenis. To była bardzo zacięta walka. Dałam z siebie wszystko i spróbowałam różnych rzeczy. Dałam z siebie wszystko na korcie. Jestem dumna z tego, jak grałam i jak walczyłam. Ale ona grała niesamowicie i zdecydowanie zasłużyła na dzisiejsze zwycięstwo i awans do finału - powiedziała 22-letnia Rosjanka podczas konferencji prasowej po spotkaniu z Polką.
Mecz Sznajder z Chwalińską od początku stał na bardzo wysokim poziomie. Nie brakowało długich wymian, zaskakujących zagrań, przemyślanej, sprytnej gry po obu stronach kortu. Ostatecznie z tego znakomitego widowiska obronną ręką wyszła Maja Chwalińska, czym wzbudziła jeszcze większy szum wokół siebie. Polka zaczynała grę w Roland Garros od pierwszego meczu kwalifikacyjnego 18 maja. W sobotę 6 czerwca zamknie rywalizację w starciu z Mirrą Andriejewą.
"Co za niesamowite dwa tygodnie na Roland Garros - po raz pierwszy w karierze dotarłam do półfinału! Jestem niesamowicie dumna z całej pracy i poświęcenia, jakie włożyliśmy w to z trenerem. Dziękuję wszystkim za wsparcie i ciepłe wiadomości. Gratulacje dla Mai Chwalińskiej za jej niesamowity występ i dzisiejszy mecz. W pełni zasłużone zwycięstwo" - podsumowała Diana Sznajder na swoim Instagramie.
Było to dopiero drugie spotkanie obu zawodniczek. Cztery lata temu podczas turnieju rangi ITF obie tenisistki grały przeciwko sobie w Stambule. Lepsza wówczas była Rosjanka.
Maja Chwalińska w sobotnim finale 6 czerwca zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Początek o godzinie 15. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.