Maja Chwalińska w sobotę zagra o tytuł w wielkoszlemowym Roland Garros. Piękny sen polskiej tenisistki, która do głównej drabinki turnieju musiała przedzierać się przez kwalifikacje, nadal trwa. W czwartkowym półfinale 24-latka okazała się lepsza o Diany Sznajder. Po nieco ponad dwóch godzinach walki pokonała ją 7:6(4), 6:4. Choć dla Rosjanki to z pewnością ogromne rozczarowanie, po spotkaniu zachowała się z wielką klasą.
Sznajder w ogóle nie szukała wymówek. Zamiast tego cieszyła się, że sama zaszła w turnieju tak daleko. Nie zabrakło także słów uznania pod adresem Chwalińskiej. - Ogólnie mecz był bardzo trudny. Wielkie pochwały dla Mai, bo grała niesamowicie. Czuję, że obie zagrałyśmy bardzo dobry tenis. To była bardzo zacięta walka. Dałam z siebie wszystko i spróbowałam różnych rzeczy. Dałam z siebie wszystko na korcie. Jestem dumna z tego, jak grałam i jak walczyłam. Ale ona grała niesamowicie i zdecydowanie zasłużyła na dzisiejsze zwycięstwo i awans do finału - powiedziała na konferencji prasowej, cytowana przez portal "Punto de Break".
Rosjanka pytana była także, co w grze Chwalińskiej sprawiało jej największą trudność. - Przede wszystkim niesamowicie porusza się po korcie, pokrywa duży obszar i bardzo dobrze czyta grę. Nawet jak myślisz, że już wygrałaś punkt, ona tam jest. Nie tylko odbija piłkę w sposób, który nie pozwala na atak, ale robi to w sposób, który jest dla ciebie bardzo niewygodny. Musisz wtedy zacząć całą akcję od nowa. Gra w sposób bardzo zróżnicowany i z dużą rotacją - wyjaśniła 22-letnia tenisistka.
Zobacz też: Cały świat rozpływa się nad Mają Chwalińską. Tak ją nazwali
Chwalińska stała się oczywiście wielkim objawienie turnieju. Dla wielu wciąż jest niezrozumiałe, że zawodniczka, która przed jego startem zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA, mogła wejść do finału. Sznajder podkreślała zaś, że ranking czasami nie ma żadnego znaczenia. - Czasami nie docenia się głębi stawki. Znałam ją, grałyśmy kiedyś w turnieju WTA 60K w 2022 roku. Nawet wtedy jej styl gry był podobny. Nie zmieniła go nagle. Jest bardzo trudną przeciwniczką, szczególnie na kortach ziemnych, gdzie czasem trzeba wytrzymać i przedłużyć wymianę, a ona robi to bardzo dobrze. Czasami jest się niedocenianym tylko ze względu na ranking, ale ja widziałam, jak pokonała Quinwen (Zheng - red.) w pierwszej rundzie, a potem Mertens i Sakkari. Jeden tydzień może zmienić czyjeś życie i karierę. Czuje się świetnie, gra z dużą pewnością siebie, a teraz jest w świetnej formie. Niezależnie od rankingu jest bardzo trudną przeciwniczką - mówiła o Polce.
Ostatnią rywalką Chwalińskiej w drodze po tytuł będzie inna Rosjanka - Mirra Andriejewa. Wielki finał odbędzie się w sobotę 6 czerwca o godzinie 15:00. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.