Maja Chwalińska pisze we French Open jedną z najpiękniejszych historii tegorocznego turnieju. Polska tenisistka w środowym ćwierćfinale pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3 i zameldowała się w najlepszej czwórce wielkoszlemowej imprezy. Co szczególnie imponujące, w drodze do półfinału straciła zaledwie jednego seta (w spotkaniu trzeciej rundy z Marią Sakkari), a przecież do głównej drabinki musiała przebijać się przez kwalifikacje. Łącznie ma już za sobą osiem zwycięskich spotkań na paryskich kortach.
Chwalińska zachwyca nie tylko wynikami, ale przede wszystkim stylem gry. Jej tenis jest niezwykle różnorodny i trudny do rozszyfrowania dla rywalek. Polka umiejętnie zmienia tempo wymian, korzysta z precyzyjnych skrótów, potrafi przejść do ofensywy, ale równie dobrze odnajduje się w dłuższych wymianach z głębi kortu. Taka wszechstronność sprawia, że przeciwniczki często mają problem z narzuceniem własnych warunków gry.
Coraz częściej o talencie i postępach Chwalińskiej mówią także ludzie ze świata tenisa. Pod ogromnym wrażeniem gry Polki jest Sandra Zaniewska, trenerka Marty Kostiuk. Ukrainka również awansowała do półfinału, a Zaniewska ma okazję rzecz jasna z bliska śledzić rozwój wydarzeń w turnieju.
Zaniewska w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznała, że właściwie nikt nie gra tak jak Chwalińska. Świetnie ogląda się jej poczynania w stolicy Francji.
- Ona ma pewne atuty jako zawodniczka, a pewnych nie ma, na przykład wzrostu. Nie będzie serwowała 200 km na godz., więc musi grać czymś innym, czyli sprytem - zaznaczyła.
Trenerka Kostiuk zwróciła uwagę na to, że jeszcze jakiś czas temu wielu ludzi nie znało Chwalińskiej. Przed French Open zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA.
- Niewiele osób dawało jej szansę na taki wynik. Przyznaję, że pół roku temu też nie powiedziałabym, że Maja może być w półfinale wielkiego szlema. To nie umniejsza Mai - wręcz przeciwnie. Zapracowała na to i zasłużyła, by tu być - podkreśliła Zaniewska.
- Maja jest tenisistką, z którą wiele osób może się utożsamiać. Jest bliska wielu zawodnikom. Piękna historia - dodała.
Dla 24-letniej Polki to bez wątpienia największy sukces w karierze, ale patrząc na jej dyspozycję w Paryżu, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Chwalińska udowodniła już, że potrafi rywalizować z dużo wyżej notowanymi tenisistkami i nie można jej skreślać w walce o finał.
Czytaj także: Ogłosili. Wiadomo, o której godzinie Chwalińska zagra mecz o finał
W półfinale zmierzy się z Dianą Sznajder, 23. tenisistką rankingu WTA. W ćwierćfinale Sznajder sensacyjnie pokonała Arynę Sabalenkę, liderkę światowego zestawienia. Rosjanka triumfowała 3:6, 7:5, 6:0. Obie panie zagrają w czwartek (4 czerwca) i będzie to drugi mecz od godziny 15.