Maja Chwalińska już awansowała o 107 (!) miejsc w rankingu WTA. Według zestawienia na żywo 24-latka plasuje się na 23. miejscu. To gigantyczny skok po znakomitej postawie na kortach w stolicy Francji. Wielka przygoda Dąbrowianki trwa w najlepsze, a polscy fani po cichu liczą na awans do finału wielkoszlemowego turnieju.
Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że Maja Chwalińska podbiła Paryż. Jest największym zaskoczeniem całego turnieju, w którym wygrała już osiem spotkań. Polka zachowuje szanse na udział w finale Roland Garros, tym bardziej, że liderka światowych list Aryna Sabalenka przegrała w trzech setach z Dianą Sznajder (23. WTA), rywalką Chwalińskiej w czwartkowym półfinale.
- Dzisiaj było zimno, więc piłka leciała wolniej. Nie mogłam wykorzystać swojej szybkości i siły. To zdecydowanie był atut dla niej, dla jej stylu gry. Przez to nie miałam poczucia, że kontroluję wymiany, ponieważ moje piłki nie miały dużej mocy i nie robiły jej większej krzywdy - przyznała Anna Kalinska (24. WTA) na konferencji prasowej po porażce z Polką.
Rosjanka bardzo dużą uwagę przywiązywała do warunków atmosferycznych.
- Zmieniłyśmy strony i grałam pod wiatr. Cóż, nie byłam w stanie dobrze serwować, bo podrzucenie piłki było bardzo trudne. Nie czułam, żebym miała większą przewagę przy swoim serwisie czy returnie. Przez cały mecz wszystko było wyrównane - zaznaczyła.
Kalinska zauważyła, że Maja Chwalińska występowała dotąd przede wszystkim na kortach ziemnych, co nie jest prawdą. Polka podczas swojej kariery zagrała w 120 meczach singlowych na kortach twardych i w 7 na trawiastych.
- Cóż, sprawdzałam wcześniej jej statystyki. Ona gra wyłącznie na mączce. Na kortach twardych rozegrała może z trzy mecze. Nie wiem, zobaczymy jak to będzie wyglądać, bo teraz ma lepszy ranking. Będzie musiała grać na różnych nawierzchniach, więc chętnie zmierzyłabym się z nią na trawie albo na korcie twardym - powiedziała tenisistka urodzona w Moskwie.
Czy Rosjanka była poddenerwowana podczas spotkania z Polką?
- W niektórych momentach, tak, czułam frustrację, ale musiałam się z tym zmierzyć w trakcie meczu i dać z siebie wszystko. Nie powiedziałabym jednak, że pod względem psychicznym to mnie zupełnie podłamało albo że myślałam o tym przy każdym punkcie. Musiałam po prostu spróbować znaleźć inny sposób na wygraną. Niestety, dzisiaj mi się to nie udało - zakończyła.
Zobacz też: Dziennikarze ze świata zamarli po słowach Chwalińskiej. "Nie byłabym w stanie żyć"
W czwartkowym półfinale Roland Garros Maja Chwalińska zmierzy się z Rosjanką Dianą Sznajder. Mecz Polki zaplanowano jako drugi w kolejności po starciu Marty Kostiuk z Mirrą Andriejewą. To spotkanie ma zacząć się o godz. 15.00. Zapraszamy do śledzenia relacji na stronie Sport.pl, a także w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.